Wobec świadomości tego, jak nieporadne są moje podziękowania potarzam słowa piosenki: Nie umiem dziękować Ci Panie, bo małe są moje słowa; zechciej przyjąć moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować..."
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Dzięki Ci!
"Dobre mam życie, Panie. Ale zbyt często chyba zapominam, komu to zawdzięczam. Nie gniewaj się, że tak jest. Ja przecież wiem. Wiem, że za wszelkim pięknem mojego życia stoisz Ty....
Wobec świadomości tego, jak nieporadne są moje podziękowania potarzam słowa piosenki: Nie umiem dziękować Ci Panie, bo małe są moje słowa; zechciej przyjąć moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować..."
Wobec świadomości tego, jak nieporadne są moje podziękowania potarzam słowa piosenki: Nie umiem dziękować Ci Panie, bo małe są moje słowa; zechciej przyjąć moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować..."
wtorek, 6 sierpnia 2013
Pochwała niedoskonałości
Dzięki Ci Boże, że kiedy już przestaję wierzyć, że cokolwiek mogę, Ty przychodzisz mi z pomocą i mówisz: „Może i sama nic nie możesz, ale ze Mną nie ma nic niemożliwego. Odwagi, Ja jestem!”. Ty, w sumie tylko czekasz, kiedy dojdę do tego, że jesteś mi potrzebny. A jesteś, jesteś moim powietrzem i bez Ciebie duszę się pychą myślenia, że wszystko zrobię sama. Ot Zosia Samosia! Zaradna, samodzielna, silna kobieta.
Dzięki Ci Boże za moje niedoskonałości, za wszystkie słabości, za wrażliwość, przez którą tak często cierpię, za niepunktualność, która pokazuje, jak bardzo nie radzę sobie z organizacją czasu. Za niecierpliwość, z której często po fakcie się śmieję, bo gdy zaoszczędzę na czymś parę minut za chwilę przychodzi mi czekać na coś o wiele dłużej. Dzięki Ci za moje narzekanie i marudzenie, które w ogóle nie ma sensu. Dzięki za niezdecydowanie, które pokazuje, że wcale nie jestem wszechogarniająca. Dzięki za skłonność do plotkowania, osądzania i zazdroszczenia, bo dzięki temu widzę jak bardzo jestem niedoskonała i ile jeszcze pracy przede mną. I dzięki za martwienie się na zapas, które pochłania tyle energii, gdy potrzeba tak mało albo tylko Jednego…
Oddaję Tobie Jezu moje wady, moje słabości. Bo wierzę, że Ty możesz przemienić je w coś pięknego!
Wrażliwość możesz skierować ku innym bym umiała dostrzegać potrzebujących bliźnich i im pomagała. Niepunktualnością możesz nauczyć mnie dostrzegania wartości czasu i szacunku dla czekających. Niecierpliwość możesz przemienić w natychmiastowe reagowanie na zło tego świata. Narzekanie i marudzenie w wychwalanie daru życia, codzienności i dzieła stworzenia. Niezdecydowanie w otwarcie na mądrość innych ludzi, na ich chęć pomocy, wsparcia. A plotkowanie, osądzanie i zazdrość w umiejętność rozgłaszania Ewangelii, traktowania każdego jak brata i docenianie tego, co mam, co mi dałeś.
Ty zrobisz z moimi wadami, co zechcesz, nie wiem co, to tylko moje niedoskonałe domysły…
Na koniec zostawiłam "martwienie się na zapas". I tu mam prośbę. Proszę Cię Boże przemień je w pokorną ufność, że Ty jesteś, będziesz, wesprzesz, że wszystkie moje problemy, wszystkie tak ważne dla mnie sprawy są jeszcze ważniejsze dla Ciebie. Że Ty widzisz moje zmagania i zajmiesz się tym w odpowiednim czasie, lub uzdolnisz mnie bym wykonała Twoją wolę.
Wiem, dążymy do doskonałości… Ale jak ja potrzebuję mych słabości, Ty jeden wiesz najlepiej.
Boże, bądź pochwalony moim niedoskonałym życiem!
Amen.
Dzięki Ci Boże za moje niedoskonałości, za wszystkie słabości, za wrażliwość, przez którą tak często cierpię, za niepunktualność, która pokazuje, jak bardzo nie radzę sobie z organizacją czasu. Za niecierpliwość, z której często po fakcie się śmieję, bo gdy zaoszczędzę na czymś parę minut za chwilę przychodzi mi czekać na coś o wiele dłużej. Dzięki Ci za moje narzekanie i marudzenie, które w ogóle nie ma sensu. Dzięki za niezdecydowanie, które pokazuje, że wcale nie jestem wszechogarniająca. Dzięki za skłonność do plotkowania, osądzania i zazdroszczenia, bo dzięki temu widzę jak bardzo jestem niedoskonała i ile jeszcze pracy przede mną. I dzięki za martwienie się na zapas, które pochłania tyle energii, gdy potrzeba tak mało albo tylko Jednego…
Oddaję Tobie Jezu moje wady, moje słabości. Bo wierzę, że Ty możesz przemienić je w coś pięknego!
Wrażliwość możesz skierować ku innym bym umiała dostrzegać potrzebujących bliźnich i im pomagała. Niepunktualnością możesz nauczyć mnie dostrzegania wartości czasu i szacunku dla czekających. Niecierpliwość możesz przemienić w natychmiastowe reagowanie na zło tego świata. Narzekanie i marudzenie w wychwalanie daru życia, codzienności i dzieła stworzenia. Niezdecydowanie w otwarcie na mądrość innych ludzi, na ich chęć pomocy, wsparcia. A plotkowanie, osądzanie i zazdrość w umiejętność rozgłaszania Ewangelii, traktowania każdego jak brata i docenianie tego, co mam, co mi dałeś.
Ty zrobisz z moimi wadami, co zechcesz, nie wiem co, to tylko moje niedoskonałe domysły…
Na koniec zostawiłam "martwienie się na zapas". I tu mam prośbę. Proszę Cię Boże przemień je w pokorną ufność, że Ty jesteś, będziesz, wesprzesz, że wszystkie moje problemy, wszystkie tak ważne dla mnie sprawy są jeszcze ważniejsze dla Ciebie. Że Ty widzisz moje zmagania i zajmiesz się tym w odpowiednim czasie, lub uzdolnisz mnie bym wykonała Twoją wolę.
Wiem, dążymy do doskonałości… Ale jak ja potrzebuję mych słabości, Ty jeden wiesz najlepiej.
Boże, bądź pochwalony moim niedoskonałym życiem!
Amen.
środa, 24 lipca 2013
Komentarz
Poniższy tekst jest komentarzem do dyskusji na temat aborcji, prawa do życia i tego, że kobiety w ciąży są pozostawiane sobie same. Dyskusja wytworzyła się po zamieszczeniu w sieci, tego rysunku:
Źródło: Jarek Kozłowski - rysunki
"Bezpieczna i darmowa aborcja" - brzmi jakby to było o
szczepionce. A to nie jest szczepionka! To jest morderstwo, jak dla mnie. Dzieci biorą się z aktu płciowego. Akt
płciowy zachodzi między dwojgiem myślących ludzi, świadomych tego, że są zdolni
do rozmnażania, uczą tego na biologii w podstawówce. Jeśli nie są w żaden
sposób niepełnosprawni umysłowo, no to wiedzą, że istnieje możliwość poczęcia
dziecka. I jako dorośli ludzie powinni znać konsekwencje swoich czynów.
No
dobra, powiedzmy, że są niedojrzali, nieodpowiedzialni i nie znają konsekwencji
swoich czynów, lub dziecko poczęło się w wyniku gwałtu. Jest tyle ośrodków
działających na terenie całej Polski, które oferują pomoc kobietą w ciąży,
również ofiarą gwałtu, wielu lekarzy, psychologów jest dostępnych dla szukających
pomocy. Zawsze też można szukać pomocy w Kościele, jak nie w danej parafii, to w drugiej, w końcu trafi się na księdza/siostrę z powołania. Owszem jest to słabo nagłaśniane. Przydałaby się jakaś taka kampania
społeczna. Kobieta, która jest w ciąży nie powinna być zostawiana sobie samej.
Powinno do tego dążyć zarówno jej otoczenie jak i państwo.
Wracając do jednego
ze źródeł nieszczęść, przydałby się w szkole przedmiot uczący odpowiedzialności
za własne czyny i uświadamiający, że to, co robimy, ma swoje konsekwencje. Dobrze
by było gdyby każda kobieta w Polsce wiedziała, gdzie może się zgłosić, gdy
jest w niechcianej ciąży, lub została zgwałcona. Dobrze by było, gdyby każda
samotna matka, wiedziała, że nie jest zostawiona sama sobie i że uzyska
potrzebną pomoc. Dobrze by było, gdyby posiadanie dziecka nie było problemem
przy szukaniu pracy. Dobrze, gdyby zajście w ciąże nie było pretekstem do
zwolnienia. I naprawdę pięknie by było
gdyby każda kobieta wiedziała, co może zrobić z dzieckiem po urodzeniu, jeśli nie
jest w stanie go wychować. I jeszcze gdyby był jakiś program wsparcia dla
kobiet w ciąży, które chcą oddać swoje dziecko do adopcji, by mogły uzyskać
odpowiednią pomoc na czas ciąży. To byłby piękny świat, piękna Polska.
A co możemy
zrobić by tak było? Możemy działać, szukać, nagłaśniać, dowiadywać się, rozmawiać
i zgłaszać naszemu rządowi, opiece zdrowotnej i społecznej, że jest taka
potrzeba. Polacy potrzebują poszanowania życia, obrony życia i wsparcia dla
kobiet w ciąży. Więc zachęcam do takiego działania i obiecuję sama jakoś
spróbować zacząć w tym kierunku iść, bo sprawa wydaje się być niecierpiąca
zwłoki.
Tylko się nie kłóćmy o to, kto poda więcej problemów kobiet w ciąży, kto poda więcej racji za tym, że kobieta jest pozostawiona sama sobie. Raczej jednoczmy się i razem działajmy. Bo z jałowych dyskusji, które nie prowadzą do działania, podjętego choćby przez jednego człowieka w jego najbliższym otoczeniu, nic nie wynika.
Jakby ktoś miał jakieś namiary na ośrodki, sposoby pomocy kobietą w ciąży to zachęcam do umieszczania informacji w komentarzach.
I link do akcji Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego:
niedziela, 21 lipca 2013
„A tak mało potrzeba, albo tylko jednego…”
Jak dobrze, że Bóg stawia na naszej drodze ludzi, którzy pokazują jak bzdurnie zaczęliśmy myśleć o życiu i naszym powołaniu, zostawiając za sobą kwestię najważniejszą a skupiając się na czymś, co jest tylko dodatkowe, poboczne, co jest środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.
To tak jakby biorąc udział w zawodach bardziej skupić się na butach, niż na kolejnym etapie do przebycia, czy samej mecie. I panikować, kiedy tracisz z oczu owe buty, no chore. Przecież ty masz patrzeć przed siebie, co najwyżej na drogę, ale nie na buty. Już wystartowałeś i masz je na sobie, może niedługo przestaną ci być potrzebne, ale póki co masz je na nogach, więc skup się na Drodze. Czy już poznałeś swoją własną, czy ją wybrałeś i podążyłeś? Czy jesteś przyszłym małżonkiem czy może osobą konsekrowaną?
To taka pułapka skupiania się na marzeniach i celach życiowych, zostawiając za sobą ten najważniejszy krok w życiu. Ze strachu, z braku chęci podejmowania decyzji, bo jeszcze nie trzeba, ja jeszcze poczekam, nie pali się, tak jest łatwiej. A Bóg się dopomina. Sugeruje, że to, co teraz robisz nie jest najważniejsze. I pyta. Jaka jest Twoja droga świętości? Jak chcesz dążyć do Nieba? Odkryj ją, zapytaj mnie, poproś o pomoc. Jeśli myślisz, że kariera, rozwój, walka ze słabościami i spełnianie marzeń to gwarancja szczęśliwego życia, i to już wszystko, to się mylisz. W końcu czegoś ci zabraknie. Może kogoś, może jakiegoś wyższego celu wszystkich dążeń. Kogoś, komu chciałbyś ofiarować swoje życie, komu chciałbyś służyć, z kim chciałbyś żyć i przechodzić wszystkie, ciężkie i błogosławione chwile. Ktoś, kogo uśmiech byłby dla ciebie najważniejszy. Kim jesteś, dokąd idziesz, z kim?
I wzywa. Nie zapominaj o Mnie. Na jaką drogę byś się nie zdecydował, JA JESTEM twoim Bogiem. Wywiodłem cię z opresji, z chwil ciężkich i złych. Gdy nie wiedziałeś, czym jest wolność. Powoli poprowadziłem cię przez pustynie, żywiłem, poiłem, troszczyłem się, a kiedy trzeba było, walczyłem za ciebie. Byś nie był niedowiarkiem, lecz wierzącym, pił wodę żywą i nie pragnął, byś był moim świadkiem, nie umarł, tylko żył i by objawiła się przez ciebie moja Chwała. Trwaj przy Mnie, a powiodę cię drogą do Wiecznego Szczęścia i będę ci błogosławił na twoich ścieżkach.
To tak jakby biorąc udział w zawodach bardziej skupić się na butach, niż na kolejnym etapie do przebycia, czy samej mecie. I panikować, kiedy tracisz z oczu owe buty, no chore. Przecież ty masz patrzeć przed siebie, co najwyżej na drogę, ale nie na buty. Już wystartowałeś i masz je na sobie, może niedługo przestaną ci być potrzebne, ale póki co masz je na nogach, więc skup się na Drodze. Czy już poznałeś swoją własną, czy ją wybrałeś i podążyłeś? Czy jesteś przyszłym małżonkiem czy może osobą konsekrowaną?
To taka pułapka skupiania się na marzeniach i celach życiowych, zostawiając za sobą ten najważniejszy krok w życiu. Ze strachu, z braku chęci podejmowania decyzji, bo jeszcze nie trzeba, ja jeszcze poczekam, nie pali się, tak jest łatwiej. A Bóg się dopomina. Sugeruje, że to, co teraz robisz nie jest najważniejsze. I pyta. Jaka jest Twoja droga świętości? Jak chcesz dążyć do Nieba? Odkryj ją, zapytaj mnie, poproś o pomoc. Jeśli myślisz, że kariera, rozwój, walka ze słabościami i spełnianie marzeń to gwarancja szczęśliwego życia, i to już wszystko, to się mylisz. W końcu czegoś ci zabraknie. Może kogoś, może jakiegoś wyższego celu wszystkich dążeń. Kogoś, komu chciałbyś ofiarować swoje życie, komu chciałbyś służyć, z kim chciałbyś żyć i przechodzić wszystkie, ciężkie i błogosławione chwile. Ktoś, kogo uśmiech byłby dla ciebie najważniejszy. Kim jesteś, dokąd idziesz, z kim?
I wzywa. Nie zapominaj o Mnie. Na jaką drogę byś się nie zdecydował, JA JESTEM twoim Bogiem. Wywiodłem cię z opresji, z chwil ciężkich i złych. Gdy nie wiedziałeś, czym jest wolność. Powoli poprowadziłem cię przez pustynie, żywiłem, poiłem, troszczyłem się, a kiedy trzeba było, walczyłem za ciebie. Byś nie był niedowiarkiem, lecz wierzącym, pił wodę żywą i nie pragnął, byś był moim świadkiem, nie umarł, tylko żył i by objawiła się przez ciebie moja Chwała. Trwaj przy Mnie, a powiodę cię drogą do Wiecznego Szczęścia i będę ci błogosławił na twoich ścieżkach.
Boże otwórz moje serce abym umiała przyjąć Twoją wolę,
poprowadź mnie Drogą, którą dla mnie wybrałeś.
Amen.
sobota, 13 lipca 2013
Kilka rad od Dove:
Świetna jest ta kampania Dove! Oczywiście, że wszystkie jesteśmy piękne! Jesteśmy księżniczkami Króla, Jego niesamowitymi córkami, które mają zmieniać świat! Tylko często o tym zapominamy...
Link do Klubu Dove na youtube, obejrzyjcie sobie filmiki, warto!
Dla chętnych zadanie domowe!
Wypisz 25 zalet, rzeczy, cech, które w sobie lubisz, swoich zdolności, talentów, albo też pozytywów dotyczących Twojego wyglądu. W razie trudności spytaj najbliższych, rodzinę, znajomych. Nie przejmuj się jeśli na początku marnie Ci będzie szło, spokojnie, żeby niektóre rzeczy odkryć potrzeba czasu. Ważne, żeby nie przestawać szukać...
Jak spędziłbyś dzisiejszy dzień, gdyby to był ostatni dzień Twojego życia?
Byliście kiedykolwiek na spacerze z Panem Bogiem? Polecam!
Po prostu idziesz, modlisz się, a On prowadzi Cię w piękne miejsca.
Najpierw zaprowadził mnie po sieciówkę. Później pod klub, gdzie chcę zacząć chodzić na treningi. Podszedł ze mną do grupy naprawdę dobrze zbudowanych mężczyzn, których, o dziwo, wcale się nie bałam i pogadaliśmy o tym, kiedy są treningi, jak tam się dostać do środka i pożyczyliśmy sobie miłego wieczoru.
Następnie zaprowadził mnie w głąb ulicy, gdzie słychać było jakieś dziwne dźwięki. Okazało się, że to fontanna pod Pleciugą.
A! Zapomniałam! Przeczytałam dzisiaj moje stare notatki, a tam pytanie: „Jak spędziłbyś dzisiejszy dzień, gdyby to był ostatni dzień Twojego życia?”. Rzuciło mi się to w oczy pod wieczór, więc już za wiele mi z tego dnia nie zostało. Ale jedyna rzecz, na jaką miałam ochotę to… spacer! Taka piękna, długa włóczęga po ukochanym mieście. W perspektywie miałam jeszcze zakupy, na które w ogóle nie miałam ochoty, więc przeczekałam aż mi pozamykali wszystkie sklepy i spokojnie wyruszyłam na spacer.
Wracając do wątku głównego. Po Pleciudze skręciłam w Felczaka, a tam przy budynku USu szary kot walczył z czymś w kratce. I wyglądał na tyle szałowo - jak moje koty, że podeszłam sprawdzić, co tam takiego jest. I okazało się, że w sumie nic nie ma. Ale o dziwo, kot nie uciekł, jak podeszłam. Najpierw nieufnie patrzył, czy się na niego nie rzucę, a później, gdy zdobyłam jego zaufanie próbując zainteresować się jego „skarbem ukrytym”, podszedł pod moje nogi i zaczął się łasić. Czad!
Następnie standard, czyli Błonia. Biegacze, zakochani i przyjaciele. W ogóle pragnę zauważyć, że urząd miejski został odnowiony i daje teraz zielonym po oczach. Orły, ciemny las, i staw w Parku Kasprowicza z Fontanną. I Teatr Letni. Najulubieńszy.
Za każdym razem, gdy idę z Nim na spacer, pokazuje mi piękne, ciekawe rzeczy, np. widok na zamek, idąc uliczkami od strony katedry, nową fontannę na wałach, powstającą filharmonię, piękne budynki, nowe knajpy i nawet nieznany mi dotychczas klub rockowy!
Raz na jakiś czas taki spacer jest dobry. Poskładać myśli, pogadać z Nim o planach na przyszłość, wyżalić się, a przy okazji pooddychać świeżym powietrzem i ucieszyć wzrok otaczającym pięknem.
A Ty? Jak spędziłbyś ostatni dzień Twojego życia?
Po prostu idziesz, modlisz się, a On prowadzi Cię w piękne miejsca.
Najpierw zaprowadził mnie po sieciówkę. Później pod klub, gdzie chcę zacząć chodzić na treningi. Podszedł ze mną do grupy naprawdę dobrze zbudowanych mężczyzn, których, o dziwo, wcale się nie bałam i pogadaliśmy o tym, kiedy są treningi, jak tam się dostać do środka i pożyczyliśmy sobie miłego wieczoru.
Następnie zaprowadził mnie w głąb ulicy, gdzie słychać było jakieś dziwne dźwięki. Okazało się, że to fontanna pod Pleciugą.
A! Zapomniałam! Przeczytałam dzisiaj moje stare notatki, a tam pytanie: „Jak spędziłbyś dzisiejszy dzień, gdyby to był ostatni dzień Twojego życia?”. Rzuciło mi się to w oczy pod wieczór, więc już za wiele mi z tego dnia nie zostało. Ale jedyna rzecz, na jaką miałam ochotę to… spacer! Taka piękna, długa włóczęga po ukochanym mieście. W perspektywie miałam jeszcze zakupy, na które w ogóle nie miałam ochoty, więc przeczekałam aż mi pozamykali wszystkie sklepy i spokojnie wyruszyłam na spacer.
Wracając do wątku głównego. Po Pleciudze skręciłam w Felczaka, a tam przy budynku USu szary kot walczył z czymś w kratce. I wyglądał na tyle szałowo - jak moje koty, że podeszłam sprawdzić, co tam takiego jest. I okazało się, że w sumie nic nie ma. Ale o dziwo, kot nie uciekł, jak podeszłam. Najpierw nieufnie patrzył, czy się na niego nie rzucę, a później, gdy zdobyłam jego zaufanie próbując zainteresować się jego „skarbem ukrytym”, podszedł pod moje nogi i zaczął się łasić. Czad!
Następnie standard, czyli Błonia. Biegacze, zakochani i przyjaciele. W ogóle pragnę zauważyć, że urząd miejski został odnowiony i daje teraz zielonym po oczach. Orły, ciemny las, i staw w Parku Kasprowicza z Fontanną. I Teatr Letni. Najulubieńszy.
Za każdym razem, gdy idę z Nim na spacer, pokazuje mi piękne, ciekawe rzeczy, np. widok na zamek, idąc uliczkami od strony katedry, nową fontannę na wałach, powstającą filharmonię, piękne budynki, nowe knajpy i nawet nieznany mi dotychczas klub rockowy!
Raz na jakiś czas taki spacer jest dobry. Poskładać myśli, pogadać z Nim o planach na przyszłość, wyżalić się, a przy okazji pooddychać świeżym powietrzem i ucieszyć wzrok otaczającym pięknem.
A Ty? Jak spędziłbyś ostatni dzień Twojego życia?
Fontanna pod Pleciugą - pokaz codziennie 21:30 przez 25 minut.
Fontanna na Wałach
piątek, 12 lipca 2013
Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń! Nick Vujicic
"Często czujemy, że życie jest niesprawiedliwe. Przytłoczeni
przeróżnymi problemami tracimy pewność siebie i ogarnia nas uczucie rezygnacji,
Znam to aż za dobrze. Jednak w Biblii czytamy: „Za pełną radość poczytujcie sobie,
ilekroć spadają na was różne doświadczenia”. To prawda, której uczyłem się
przez długie lata. Zapoznając się z moją historią, przekonasz się, że większość
życiowych przeciwności to niepowtarzalne okazje do odkrycia naszego prawdziwego
powołania. To doświadczenia, które nas kształtują i wyposażają do tego, by
wywierać pozytywny wpływ na otaczający świat."
Jak dobrze, że są ludzie, którzy przeszli wiele dróg przed nami i możemy czerpać z ich mądrości. Nawet wtedy, gdy cel, niegdyś tak widoczny, wręcz namacalny, znika nam z oczu i widzimy tylko otaczającą nas zewsząd mgłę.
"Jeśli masz w sobie pragnienie i pasję, żeby coś zrobić, i nie jest to sprzeczne z wolą Bożą, osiągniesz to."
"Przekonałem się, że do życia bez ograniczeń konieczne są następujące czynniki:
- wyraźne poczucie celu
- niezachwiana nadzieja
- wiara w Boga i w Jego nieograniczone możliwości
- miłość i samoakceptacja
- dewiza postawa to podstawa
- odważny duch
- gotowość do zmiany
- ufne serce
- głód okazji
- umiejętność oceny ryzyka i poczucie humoru
- misja, która pozwala służyć innym."
Więc do dzieła! ;)
czwartek, 11 lipca 2013
Garść cytatów z "Jestem legendą" o. Fabiana Błaszkiewicza
Nie splendor się liczy, to, co inni myślą o tobie, że jesteś wielki, czy cię lubią, czy cię szanują, chwalą. Ale liczy się rzetelna wiedza i honor.
Co dajesz to po siedmiokroć lub stokroć otrzymasz, więc uważaj, co dajesz.
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
Gdy służysz Bogu to pieniądze służą tobie, a nie ty pieniądzom.
Dary dostajemy do służby innym, lub Bogu.
Nie ma rezygnacji ze swoich wartości, w imię czegoś, nie ma!
Czasami się zaczynasz plątać, bo coś nie idzie zgodnie z Twoim planem.
Jedyne, co ma być zgodne z Twoim planem to postawa twojego serca, muskuły sumienia.
Masz pomysłowość, masz kreatywność na poziomie przewyższającym Alberta Einsteina w ramach tej dziedziny, którą Bóg Ci powierzył.
Talenty, żeby je odkryć trzeba wrócić do dzieciństwa.
Żeby odkryć swoją misję musicie odkryć miłość swojego serca i nienawiść swojego serca.
Żeby odkryć swoją misję musicie odkryć swoją służbę, czemu się chcecie poświęcić choćby wam za to nie płacili, choćby wam zabraniali, to musi być taka rzecz, żebyście chcieli ją robić, żebyście byli pełni gniewu w związku z tą misją.
W dobrych i złych rzeczach trzeba poszukać sensu i odnaleźć prawdziwego Boga, który udziela siły.
Wszystko, co nas spotyka do czegoś prowadzi, ma sens.
Poszukać Bożej obietnicy w sercu.
Każde niepowodzenie wykorzystać, jako okazję.
Budować swoje dobre imię wobec siebie i wobec Boga.
Co dajesz to po siedmiokroć lub stokroć otrzymasz, więc uważaj, co dajesz.
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
Gdy służysz Bogu to pieniądze służą tobie, a nie ty pieniądzom.
Dary dostajemy do służby innym, lub Bogu.
Nie ma rezygnacji ze swoich wartości, w imię czegoś, nie ma!
Czasami się zaczynasz plątać, bo coś nie idzie zgodnie z Twoim planem.
Jedyne, co ma być zgodne z Twoim planem to postawa twojego serca, muskuły sumienia.
Masz pomysłowość, masz kreatywność na poziomie przewyższającym Alberta Einsteina w ramach tej dziedziny, którą Bóg Ci powierzył.
Talenty, żeby je odkryć trzeba wrócić do dzieciństwa.
Żeby odkryć swoją misję musicie odkryć miłość swojego serca i nienawiść swojego serca.
Żeby odkryć swoją misję musicie odkryć swoją służbę, czemu się chcecie poświęcić choćby wam za to nie płacili, choćby wam zabraniali, to musi być taka rzecz, żebyście chcieli ją robić, żebyście byli pełni gniewu w związku z tą misją.
W dobrych i złych rzeczach trzeba poszukać sensu i odnaleźć prawdziwego Boga, który udziela siły.
Wszystko, co nas spotyka do czegoś prowadzi, ma sens.
Poszukać Bożej obietnicy w sercu.
Każde niepowodzenie wykorzystać, jako okazję.
Budować swoje dobre imię wobec siebie i wobec Boga.
Posługiwać swoimi darami a nie się nimi chwalić.
Talent oznacza powołanie.
Rozróżniać okazję: okazje do ćwiczenia, okazję do posługi i okazję do
zarabiania swoimi talentami.
Jestem legendą.
Jestem legendą. Część I / Część II. Lekcje świętego Józefa "egipskiego". o Fabian Błaszkiewicz
Jedne z moich ulubionych rekolekcji/konferencji, do których najczęściej wracam, może ktoś jeszcze skorzysta...
O rekolekcjoniście:
-"polski duchowny katolicki, rekolekcjonista, pisarz, profesjonalny mówca motywacyjny, ekspert w dziedzinie rozwoju osobistego i osiągania sukcesu, blogger, duszpasterz biznesu, artystów i młodzieży. Współzałożyciel zespołu muzycznego Korzeń z kraju Melchizedeka. Założyciel Wspólnoty MAGIS w Nowym Sączu. Znany ze względu na charyzmatyczne przemowy, wyjątkową i bezkompromisową dosłowność przekazu, a także odważne wystąpienia publiczne związane z chrześcijaństwem. Od listopada 2012 suspendowany przez zakon jezuitów."
O audiobooku:
"Kryzysy życiowe, kryzysy zawodowe, porażki, zwątpienia, potknięcia – jak sobie radzić w ciężkich chwilach, na czym budować wiarę w przyszłość? Uniwersalne rady, mądre słowa, życiowe lekcje Fabian Błaszkiewicz oparł o życie Józefa „egipskiego”.
Trzynaście lat życia Józefa „egipskiego” obfitowało w kryzysowe doświadczenia: został zdradzony oraz sprzedany przez braci, niesłusznie oskarżony o gwałt i osadzony w więzieniu. Te tragiczne wydarzenia, dzięki odpowiedniej postawie, której nauczysz się słuchając tego audiobooka, zaprowadziły Józefa na szczyt – stał się zarządcą Egiptu równym faraonowi, czyli de facto całego ówczesnego świata.
O. Fabian pokazuje, jak przekuć nawet takie porażki w sukces, jak stać się przywódcą, dobrym szefem, jak szlifować swoje talenty, a nawet, jak zarabiać pieniądze!
Znakomita płyta z wartościowym i mądrym nauczaniem, pełna pasji, charakteru, zaskakująca, mocna. Dotrze do ludzi młodych,biznesmenów (po raz pierwszy mówi im się, że bogactwo jest… błogosławione!), ludzi sztuki, tych, co w życiu szukają wymówek., a także zlęknionych, niewyraźnych, schowanych.
Niesamowita historia odkrywania swojej tożsamości, inspirujące lekcje doskonalenia talentu, prawdziwy model przywódcy. Ty też, możesz stawać się LEGENDĄ. Co więcej – powinieneś! Taki jest Boży zamysł!"
Artykuł o wyborze drogi życia:
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,617,uslyszec-mysl-ktora-odmieni-cale-zycie.html
I coś dla kobiet. Pamiętacie o tym, że nadal jesteście tymi samymi księżniczkami? :D
Jedne z moich ulubionych rekolekcji/konferencji, do których najczęściej wracam, może ktoś jeszcze skorzysta...
O rekolekcjoniście:
-"polski duchowny katolicki, rekolekcjonista, pisarz, profesjonalny mówca motywacyjny, ekspert w dziedzinie rozwoju osobistego i osiągania sukcesu, blogger, duszpasterz biznesu, artystów i młodzieży. Współzałożyciel zespołu muzycznego Korzeń z kraju Melchizedeka. Założyciel Wspólnoty MAGIS w Nowym Sączu. Znany ze względu na charyzmatyczne przemowy, wyjątkową i bezkompromisową dosłowność przekazu, a także odważne wystąpienia publiczne związane z chrześcijaństwem. Od listopada 2012 suspendowany przez zakon jezuitów."
O audiobooku:
"Kryzysy życiowe, kryzysy zawodowe, porażki, zwątpienia, potknięcia – jak sobie radzić w ciężkich chwilach, na czym budować wiarę w przyszłość? Uniwersalne rady, mądre słowa, życiowe lekcje Fabian Błaszkiewicz oparł o życie Józefa „egipskiego”.
Trzynaście lat życia Józefa „egipskiego” obfitowało w kryzysowe doświadczenia: został zdradzony oraz sprzedany przez braci, niesłusznie oskarżony o gwałt i osadzony w więzieniu. Te tragiczne wydarzenia, dzięki odpowiedniej postawie, której nauczysz się słuchając tego audiobooka, zaprowadziły Józefa na szczyt – stał się zarządcą Egiptu równym faraonowi, czyli de facto całego ówczesnego świata.
O. Fabian pokazuje, jak przekuć nawet takie porażki w sukces, jak stać się przywódcą, dobrym szefem, jak szlifować swoje talenty, a nawet, jak zarabiać pieniądze!
Znakomita płyta z wartościowym i mądrym nauczaniem, pełna pasji, charakteru, zaskakująca, mocna. Dotrze do ludzi młodych,biznesmenów (po raz pierwszy mówi im się, że bogactwo jest… błogosławione!), ludzi sztuki, tych, co w życiu szukają wymówek., a także zlęknionych, niewyraźnych, schowanych.
Niesamowita historia odkrywania swojej tożsamości, inspirujące lekcje doskonalenia talentu, prawdziwy model przywódcy. Ty też, możesz stawać się LEGENDĄ. Co więcej – powinieneś! Taki jest Boży zamysł!"
Artykuł o wyborze drogi życia:
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,617,uslyszec-mysl-ktora-odmieni-cale-zycie.html
I coś dla kobiet. Pamiętacie o tym, że nadal jesteście tymi samymi księżniczkami? :D
wtorek, 2 lipca 2013
Z nocnych rozmów
-No właśnie, czego Ty szukasz?
-Pasji życia.
-Rozwiń proszę tę myśl.
-Pasji życia. Wiesz, Pan Jezus miał Pasję, miał swoje miejsce w dziele zbawienia i każdy z nas ma w nim swój udział. Pasja to coś, co sprawia, że idziesz dalej pomimo trudności, to coś, co odkrywasz i wiesz, że do ciebie należy, jest cząstką ciebie. Robiąc to żyjesz pełniej, rozwijasz się i spełniasz swoje życiowe powołanie. Odkrywanie pasji, to odkrywanie swoich marzeń i predyspozycji, pokonywanie własnych słabości i uparte iście za Jezusem pomimo upadków, płaczu i tego, że czasami niesiemy naprawdę ciężki Krzyż. Odkrywanie siebie i Boga, który cichym głosem przemawia do nas w głębi duszy. Pasja to poznawanie dzieła stworzenia, to czytanie Pisma, kontemplacja i modlitwa. I nieustanne trwanie w Jego obecności. Pasja to zdążanie do wieczności, na spotkanie z Bogiem, a rozpoczyna się, gdy spotykasz Go na swojej drodze...
-Pasji życia.
-Rozwiń proszę tę myśl.
-Pasji życia. Wiesz, Pan Jezus miał Pasję, miał swoje miejsce w dziele zbawienia i każdy z nas ma w nim swój udział. Pasja to coś, co sprawia, że idziesz dalej pomimo trudności, to coś, co odkrywasz i wiesz, że do ciebie należy, jest cząstką ciebie. Robiąc to żyjesz pełniej, rozwijasz się i spełniasz swoje życiowe powołanie. Odkrywanie pasji, to odkrywanie swoich marzeń i predyspozycji, pokonywanie własnych słabości i uparte iście za Jezusem pomimo upadków, płaczu i tego, że czasami niesiemy naprawdę ciężki Krzyż. Odkrywanie siebie i Boga, który cichym głosem przemawia do nas w głębi duszy. Pasja to poznawanie dzieła stworzenia, to czytanie Pisma, kontemplacja i modlitwa. I nieustanne trwanie w Jego obecności. Pasja to zdążanie do wieczności, na spotkanie z Bogiem, a rozpoczyna się, gdy spotykasz Go na swojej drodze...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














