środa, 24 kwietnia 2013

Syr 26,1-18

Szczęśliwy mąż, który ma dobrą żonę,
liczba dni jego będzie podwójna.
Dobra żona radować będzie męża,
który osiągnie pełnię wieku w pokoju.
Dobra żona to dobra część dziedzictwa
i jako taka będzie dana tym, którzy się boją Pana:
wtedy to serce bogatego czy ubogiego będzie zadowolone
i oblicze jego wesołe w każdym czasie.
Serce moje ma się na baczności przed trzema rzeczami,
a czwartej się obawiam:
oszczerczych zarzutów w mieście, zbiegowiska pospólstwa
i kłamliwych doniesień; te rzeczy są przykrzejsze od śmierci.
Zgryzotą serca i smutkiem jest kobieta zazdrosna o kobietę,
a to jest bicz języka, co wszystkich dosięga.
Jarzmo dla wołów źle dopasowane - to żona niegodziwa,
kto ją sobie bierze, jakby uchwycił garścią skorpiona.
Wielkie zło - kobieta pijaczka,
i nie ukryje ona swej hańby.
Bezwstyd kobiety można poznać po niespokojnym podnoszeniu oczu
i po rzucaniu spojrzeń.
Nad córką zuchwałą wzmocnij czuwanie,
aby czując ulgę, nie wyzyskała sposobności.
Strzeż się oka bezwstydnego
i nie dziw się, jeśli cię przywiedzie do upadku.
Jak spragniony podróżny otwiera usta
i pije każdą wodę, która jest blisko,
tak ona siada naprzeciw każdego pala
i na strzały otwiera kołczan.
Wdzięk żony rozwesela jej męża,
a mądrość jej orzeźwia jego kości.
Dar Pana - żona spokojna
i za osobę dobrze wychowaną nie ma odpłaty.
Wdzięk nad wdziękami skromna kobieta
i nie masz nic równego osobie powściągliwej.
Jak słońce wschodzące na wysokościach Pana,
tak piękność dobrej kobiety między ozdobami jej domu.
Jak światło błyszczące na świętym świeczniku,
tak piękność oblicza na ciele dobrze zbudowanym.
Jak kolumny złote na podstawach srebrnych,
tak piękne nogi na kształtnych stopach.

sobota, 20 kwietnia 2013

Potrzeba matką wynalazku, czyli mój testament.

Gdy oddałam swoje życie Bogu, On prowadził mnie za rączkę poprzez naukę wiary, tradycji, religii katolickiej, wiedzy, czucia i pojmowania. Stawiał na mojej drodze konkretne osoby, wydarzenia, wskazówki, abym mogła Go poznać, poznać siebie i zacząć nad sobą intensywnie pracować. Bo tego wymaga pójście za Nim.

Bóg chce byśmy byli szczęśliwi! Ale czasami jesteśmy tak poplątani, przysypani kurzem i nieprzygotowani do przyjęcia Jego daru, że musi upłynąć pewien intensywny i ciężki czas formowania naszego ducha, serca, psychiki, byśmy mogli żyć pełnią. Uwielbiam to sformułowanie „żyć pełnią”, „mieć życie w obfitości”. Tak, tego chce dla nas Bóg! On napełni nas Swoją radością i miłością, które przewyższają i zagłuszają wszelkie trudności i cierpienia. Jeszcze mi do tego daleko, jeszcze długa droga i walka, z upadkami, z moją własną słabością i grzesznością, które odbierają łaskę, odbierają radość i ten taki cudowny pęd życia. Pęd życia, najpiękniejszy okres w dziejach duszy. Uzyskujesz go, gdy słuchasz Boga, wytrwale się modlisz, często przyjmujesz Najświętszy Sakrament i powierzasz swoje życie i wszystkie sprawy w Jego ręce. Bóg posyła Cię, wtedy tam, gdzie czerpiesz ogromną radość z pracy, nauki i wszelkich podejmowanych inicjatyw. Czasami przychodzą ciemniejsze chwile, ale rozpromienia je ufność i zawierzenie Bogu. Rozwijasz swoje pasje, odkrywasz talenty, wykorzystujesz ich coraz więcej i więcej. Poznajesz swoje powołanie. Umiesz kochać ludzi, wszystkich! Być dla nich życzliwa i służysz im pomocą, gdy tylko jej potrzebują. Nie oceniasz ludzi, nie zazdrościsz. Jesteś tak szczęśliwa obecnością Boga w Twoim życiu i tym wszystkim, co dzieje się, dookoła, że emanujesz tym na innych. Czujesz się jak w niebie. Tak, to zapewne jest to uczucie, które choć odrobinkę przypomina stan duszy, gdy znajduje się ona w Niebie. Ale zdarzają się upadki, okresy ciemności, kiedy nie widzi się obecności Boga w swoim życiu, kiedy szuka się Go, a On nie daje się znaleźć. I wtedy trzeba ufać. Zacisnąć zęby, złapać się Pisma Świętego, modlitwy, adoracji, Mszy i wręcz zmuszania do modlitwy, byle by wytrwać. No, bo skoro wierzę, że Bóg jest, to On jest przy mnie zawsze, nawet wtedy, kiedy mi się wydaje, że Go nie ma.

Zawierzenie życia Bogu, nie, to nie jest łatwe. Jeśli masz w swoim życiu coś, co Cię jakoś związuje, nie możesz oddać Mu swojego życia. Bóg musi Cię najpierw od tego uwolnić, uzdrowić, zasklepić rany, jeśli ktoś Cię kiedyś skrzywdził. Musi uzdrowić Cię z egoizmu i pychy, z robienia z siebie boga i pana swojego życia, z wszystkich grzechów, jakie na Tobie ciążą, z nałogów, przywiązać, chorych relacji.  Z wszystkiego, co do tej pory w Twoim życiu nie pochodziło od Niego, a źle na Ciebie wpływało. Żeby oddać swoje życie w ręce Boga, trzeba czuć się wolnym, być wolnym. Bo tylko aktem własnej nieprzymuszonej woli człowiek może zawierzyć się Jezusowi i prosić o Jego Ducha. W naszym sercu musimy zrobić dla Niego miejsce. Wyrzucić wszystkie śmiecie, rozstać się z tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, a co nie jest dla nas dobre. Bóg, gdy się oddaje Mu stery życia może je poprzewracać do góry nogami. Czasami może się wydawać, że przecież wszystko jest nie tak, często można nie rozumieć, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi. I wtedy znów trzeba zaufać. Nikt nie kocha nas tak jak On, nawet nasi rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, nikt. On kocha nas bezgranicznie. I zależy Mu tylko na tym byśmy byli szczęśliwi, byśmy nie marnowali życia, czasu, jaki mamy na ziemi, na rzeczy błahe, na życie marnym życiem. Ale byśmy się nieustannie rozwijali, doskonalili, cieszyli się darem życia i pędzili by trafić kiedyś do Nieba, a nie na wieczne potępienie. On chce byśmy kiedyś zaznali tej takiej nieogarniętej, wiecznej radości i szczęśliwości, braku cierpienia, problemów i walki, ciągłego przebywania z Nim twarzą w twarz.
Właśnie, śmierć! Steve Jobs powiedział, że świadomość, że umrze pomogła mu podjąć najważniejsze decyzje w życiu. Do mnie też to w końcu dotarło, choć jeszcze niedostatecznie, choć jeszcze często o tym zapominam. Przecież każdy mój dzień może być tym ostatnim, więc co mnie obchodzą opinie innych, to, że ktoś mówi, że nie dam rady, albo wszystko świadczy o tym, że jestem skazana na porażkę. Skoro jutro mogę umrzeć, to chcę umrzeć walcząc o marzenia i spełnianie swojego powołania życiowego. Skoro tym, któremu zawierzyłam swoje życia i który obdarza mnie swoimi darami jest Bóg, to jak mogę o Nim nie mówić innym. Mówi się, że życie poświęcone innym warte jest przeżycia. Myślę, że to prawda. Tylko wtedy, gdy, przestawałam koncentrować się na sobie, mogłam poczuć się naprawdę wolna i szczęśliwa. I dopiero, gdy moje cele zawodowe skierowałam ku innym, ku jakiemuś głębszemu sensowi dopiero nabrały one dla mnie znaczenia i teraz jestem w stanie walczyć o nie do upadłego i w dodatku wierzę, że Bóg walczy razem ze mną, a często za mnie.

Przed maturą i po byłam na pielgrzymce pieszej na Jasną Górę. Tak, byłam buntowniczką i jak dzisiaj patrzę na to wszystko to widzę, że moja wiara była znikoma, a Boga w ogóle nie znałam. Ale jakimś cudem umiałam mimo wszystko zawierzyć Mu mój ostatni rok w liceum, maturę i studia.

Niestety na studiach moja wiara utonęła. Jedyne, co mnie trzymało przy Bogu, to nie coniedzielna Msza Święta. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że nie tyle wierzę, co wiem, że Bóg jest, ale dla mnie jakoś nic z tego nie wynikało, to nic nie znaczyło. Żyłam według własnego widzimisię aż do rekolekcji wielkopostnych 2 lata temu. Cudem na nich byłam, cudem wysiedziałam w kościele pierwszego dnia i podczas kolejnych trzech. Były to rekolekcje z panem Leszkiem Dokowiczem, przesyłam Ci pod spodem link do filmu o działaniu Ducha Świętego, który był wtedy puszczany i świadectwo pana Leszka. 

O Duchu Świętym:      http://www.youtube.com/watch?v=Cmo7Zuce0tg

Warto czytać, słuchać świadectw. Mają ogromną moc oddziaływania, motywacji, podnoszenia, kreowania własnego zdania. Piękne jest świadectwo gitarzysty Korna, albo Adamka, pana Dariusza Basińskiego, Ireneusza Krosnego, Litzy z Luxtorpedy (https://www.youtube.com/watch?v=axKx5G21tBA). W ogóle polecam książkę Radykalni, w której są wywiady ze Stopą, Budzym i Maleo.

Paradoksalnie wielu ludzi zaczyna wierzyć w Boga, gdy zobaczy manifestacje obecności szatana. Piękne jest to, że nie musimy się go bać, jeśli tylko jesteśmy przy Bogu. Bo On jest o wiele, wiele, wiele, … silniejszy od demonów. 
Warto mieć świadomość obecności złego na świecie. Wtedy wiadomo, z kim walczysz i w jaki sposób masz się bronić przed jego działaniem.

Tu masz coś o talentach:

A tu strony z pięknymi cytatami i opowiadaniami:
http://droga-gwaltownika.blogspot.com/
http://podroz-kobiety.blogspot.com/

Mam nadzieję, że coś z tych materiałów zobaczysz, coś przeczytasz. Pamiętaj, wystarczy się modlić, ufać, powierzać, prosić o uzdrowienie. Bóg tylko na to czeka, na nasze „tak”.

Chciałabym, żeby ze mną było kiedyś tak:
"Wierzyć to żyć wiara, czyli żyć w codzienności z Panem Bogiem, będąc szczęśliwym i tak naprawdę swoją osoba pokazując to na zewnątrz, bez takiej nachalności. Niech ludzie zaczną się zastanawiać, co jest z nami, że jesteśmy tacy zadowoleni i szczęśliwi, a wtedy wylejmy im to, dzięki komu tak jest."
Arkadio – raper

I Tobie też tego życzę!

Dobrego dnia :)



Nie bój się!

Nie bój się ryzykować, nie bój się tego, który próbuje cię zniechęcić do wszelkiego działania.
Trwaj w Tym, który cię umacnia! 


"Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać?
Pan obroną mojego życia:przed kim mam się trwożyć?"
 "Moje serce bać się nie będzie", 
"nawet wtedy będę pełen ufności". 
"Albowiem On przechowa mnie w swym świętym namiocie w dniu nieszczęścia." 
"Ufaj Panu, bądź mężny, niech się twe serce umocni,  
ufaj Panu!"
Psalm 27(26)




sobota, 13 kwietnia 2013

I trust in You

Don't be sorry, just learn to Trust Me....
 in All things , the Good & the bad. 
And don't doubt that My plan for your day
 is Always Better than your plan.



poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Les Miserables - Nędznicy

Liczę godziny do snu. 
Czekam sam wśród cieni

Śniłem sen, że Cosette stała przy mnie
Zapłakała, wiedząc, że umrę..
Samotny pod koniec dnia
W noc ślubu modlę się
Weź te dzieci, Panie
w swe objęcia
I okaż im łaskę..
Boże na wysokościach
Usłysz mą modlitwę
Weź mnie teraz
Pod twą opiekę
Tam, gdzie jesteś
Daj mi być
Weź mnie teraz
Weź mnie tam
Sprowadź do domu
Sprowadź do domu!
Mój panie, błogosławię twe imię..
Jestem gotów, Fantino…
-Mój panie, odłóz już swe troski
Na koniec moich dni…
Wychowałeś me dziecko w miłości
-Jest najlepsza z mego życia…
-I będziesz z Bogiem.
-Tato, tato, nie rozumiem
Czy jesteś zdrów?
Czemu odszedłeś?
-Cosette, moje dziecko!
Czy wybaczasz mi?
Dzięki Bogu, że żyję
by ujrzeć ten dzień!
-To ty musisz wybaczyć
bezmyślnemu głupcowi!
-To ty musisz wybaczyć
niewdzięcznikowi!
-To dzięki tobie wciąż żyję!
I znowu składam me życie
u twych stóp!
Cosette, twój ojciec to święty!
Gdy mnie zranili
zniósł mnie z barykady
Niósł jak dziecię
i sprowadził do domu..
Do ciebie!
-Teraz tu jesteście
Znów przy mnie
Teraz mogę umrzeć w spokoju
Bowiem teraz me życie
jest błogosławione.
-Będziesz żył, tato
będziesz żyć!
Jest za wcześnie
za wcześnie by żegnać się.
-Tak, Cosette, zabroń mi umrzeć!
Będę posłuszny
Spróbuję…
Na tej karcie
Spisałem moją ostatnią spowiedź.
Przeczytaj ją
Kiedy będę wreszcie spał.
To historia
Człowieka, który przestał nienawidzić
Który dopiero nauczył się kochać
Gdy ty byłaś pod jego opieką.
-Chodź ze mną
Gdzie łańcuchy nigdy cię nie skują
Wszystkie twoje smutki
Wreszcie, wreszcie za tobą
Panie Niebios
Spójrz w dół na niego z łaską
-Przebacz moje wykroczenia
I weź mnie do twej chwały!
-Weź mą dłoń
Poprowadzę cię do zbawienia
Weź mą miłość
Bowiem miłość jest wieczna
Przypomnij sobie
Prawdę niegdyś wyrzekniętą
Kochać innego człowieka
To jest widzieć twarz..
Boga..
-Czy słyszysz, jak śpiewa lud?
Zagubiony w dolinie nocy.
To muzyka ludu
który wspina się ku światłu.
Dla nieszczęśników tej ziemi
jest płomień, co nie umiera
Nawet najciemniejsza noc dobiegnie końca
I wzejdzie słońce.
Będziem znów w wolności żyć
W ogrodach Pana
Będziem iść za pługiem
Odłożymy miecz
Łańcuch zostanie przerwany
I każdy człowiek otrzyma nagrodę!
Czy dołączysz do naszej krucjaty?
Kto będzie silny i stanie ze mną?
Gdzieś za barykadą, czy jest
tam świat, który pragniesz ujrzeć?
Czy słyszysz jak śpiewa lud?
Powiedz, czy słyszysz odległe bębny?
To jest przyszłość, którą stworzymy
gdy nadejdzie jutro!
Czy dołączysz do naszej krucjaty?
Kto będzie silny i stanie ze mną?
Gdzieś za barykadą, czy jest
tam świat, który pragniesz ujrzeć?
Czy słyszysz jak śpiewa lud?
Powiedz, czy słyszysz odległe bębny?
To jest przyszłość, którą stworzymy
gdy nadejdzie jutro!
Jutro nadchodzi!

piątek, 22 marca 2013

Stacja XII Pan Jezus umiera na Krzyżu

 Fragment z Pisma Świętego :
„A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.”

Rozważanie:
Pan Jezus umiera. Ale w słowach, jakie wypowiada przed śmiercią zawiera się testament Jego życia, nie chcę nas zostawić samym sobie, nawet w takiej chwili troszczy się o nas, daję wskazówki i poucza.
Na pewno nie pozostawił nas sierotami na tym świecie.  Zadbał o to byśmy poznali Ojca, nauczyli się trwać w Nim, w Jego miłości a nawet pouczył nas, w jaki sposób mamy się do Niego modlić. Dał nam też Matkę Bożą, uczynił ją naszą Matką, byśmy i my mogli ją „wziąć do siebie”.
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” I Jezus doświadczył poczucia opuszczenia przez Boga, doznał tej ciemności w najtrudniejszym momencie Swego życia.  Ale czy Bóg Go opuścił? Nie, Bóg tylko przez chwilę nie dał się poznać, skrył się po to, by w jeszcze większej chwale ukazać się przy Zmartwychwstaniu. I nas Bóg nie opuszcza, On nie potrafi o nas zapomnieć.
„Ojcze w Twoje ręce powierzam Ducha Mego” - postawa całkowitego oddania swego życia, wszystkiego, co wydarzyło się od narodzin do tej chwili, oddania wszystkiego w ręce Boga, bo tylko w rękach Boga nasze życie ma sens.
W chwili tuż przed Śmiercią Jezus wypowiada słowo: „Pragnę”. Tak jakby Bóg czekał na Jego przyzwolenie, na prawdziwy akt wolnej woli, nie zamierzając zrobić nic bez pozwolenia. Bóg czeka także na nasze „tak”.
I „dokonało się” jak meldunek posłusznego żołnierza, który wykonał powierzone mu zadanie, do końca, zgodnie z wolą Najwyższego.
Jezus tuż po śmierci rozlewa Boże Miłosierdzie na cały świat, wodą i krwią z przebitego boku. Abyśmy nie umarli, ale czerpali ze źródła nieskończonego Miłosierdzia poprzez sakramenty.

Intencja:
Jezu, dla Ciebie umrzeć to było za mało, Ty każdym swoim gestem, każdą sekundą Swojego życia na ziemi pokazywałeś jak mamy żyć. Spraw byśmy i my byli Twoimi godnymi świadkami. By inni patrząc na nas mogli poznać Ciebie, a naśladując nasze czyny mogli dojść do Zbawienia. Amen.



wtorek, 19 marca 2013

Mo Cuishle! - Moja ukochana, moja krew!

Garść cytatów z filmu "Za wszelką cenę."



"W boksie chodzi o szacunek. Który zdobywasz dla siebie. A zabierasz go innemu gościowi."

"Frankie lubił mówić, że w boksie nie ma niczego naturalnego. Że w boksie wszystko jest na odwrót. Czasami, najlepszy sposób, aby zadać cios. To cofnąć się. Ale jak cofniesz się za daleko. W ogóle nie będziesz walczył."

"Niektórzy mówią, że do walki najważniejsze jest serce. Frankie mówi: "Pokaż mi boksera, który ma tylko serce, a ja od razu wskażę drugiego, który czeka na pokonanie go"."

"Nie myśl o tym, jak o worku. Jeśli chcesz to robić, musisz postrzegać to jak przeciwnika. Rozumiesz? Jest cały czas w ruchu. Posuwa się do ciebie, wokoło ciebie i odsuwa się od ciebie.  Jasne? Nie uderzasz w momencie, gdy napiera na ciebie, ponieważ wtedy cię od razu odepchnie. Rozluźnij uderzenie, poczuj balans. Obserwuj go uważnie, obracaj się, poruszaj głową. Cofnij jedno ramię, żebyś była przygotowana na zadanie potężnego ciosu. Cały czas obracaj się, bądź w ruchu. Bądź w kontakcie. Na około. Bądź w ruchu. Uderz teraz kilka razy. Seryjne uderzenia, poczuj je."
"Jeśli w boksie jest jakaś magia, to jest to magia walki ponad granicami. Mimo połamanych żeber, odbitych nerek, okaleczeń i sińców. To magia ryzykowania wszystkiego dla marzeń, których nie dostrzega nikt poza tobą."

"W boksie nie ma niczego naturalnego. Wszystko jest na odwrót. Jeśli chcesz iść na lewo, nie robisz kroku w lewo, ale przenosisz obciążenie na palce prawej stopy. Jeśli chcesz iść w prawo używasz wtedy palców lewej stopy. I zamiast cofać się od ciosów tak jak robi to każdy, wchodzisz na nie. Wszystko w boksie jest na odwrót."

"Stoisz płasko. Musisz się poruszać to jedna z najważniejszych rzeczy, których muszę cię nauczyć. A zatem musisz robić tak. Ugnij kolana delikatnie. Przyjmij pozycję do walki. Tak, jakbyś chciała kogoś uderzyć.  Uderz w gruszkę. Nie chodzi o to, aby mocno uderzyć, ale o to, aby dobrze uderzyć.  Na raz uderzam. Przechodzę teraz na prawą stopę. Widzisz jak przesuwam ciężar ciała na prawą stronę i uderzam tylnią częścią ręki, żeby się odbijała, przechodzę na lewą stopę i uderzam prawą ręką. I powtarzamy manewr. Z powrotem powracam na prawą stopę."

"Odpoczniesz po śmierci."

"Powinieneś wiedzieć jak stać, utrzymywać nogi na linii z ramionami. Żeby stworzyć zawodnika trzeba wyeksploatować go do granic wytrzymałości. Nie wystarczy powiedzieć, aby zapomniał o wszystkim, co wie, musisz sprawić, aby zapomniał aż do szpiku kości. Musisz sprawić, aby był tak zmęczony, że byłby w stanie słuchać wyłącznie ciebie. Słyszał tylko twój głos, robił to, co mu powiesz i nic innego. Pokazać mu jak balansować ciałem i jak uciekać od przeciwnika. Jak wyczuć odpowiedni moment, aby użyć palców prawej stopy. Jak ugiąć kolana, kiedy wyprowadzasz końcowe uderzenie. Jak przejść do kontrataku i sprawić, że przeciwnik nie podążył za tobą. A potem musisz mu to wszystko pokazać jeszcze raz. I jeszcze jeden, i jeszcze raz. Aż pomyśli, że jest już tym wszystkim znudzony."

"Nie oddychasz. Za każdym razem, jak czujesz presję wstrzymujesz oddech. Przestań tak robić."

"Ciało wie to, czego nie wie sam zawodnik. Kiedy ochraniać się i usunąć się odpowiednio daleko. I jeśli się temu sprzeciwiasz ono odpowiada: "Hey, to ja jestem odpowiedzialne, a ty sam niczego nie rozumiesz.""

"Powinna tak walczyć. Ma talent."

"Leży na deskach, odpoczywa i mówimy, że próbuje odzyskać siły i zmysły - nazywamy to syndromem nokautu."

"Dała się podpuścić. Dobrze."

"Jaka jest zasada? Ochraniać siebie przez cały czas. Więc jaka jest zasada? Ochraniać siebie przez cały czas."

"Wszyscy bokserzy są na swój sposób uparci. Zawsze tworzą coś, o czym myślą, że są lepsi od ciebie. Prawdą jest, że nawet jak się mylą i nawet, jeśli to coś może ich zniszczyć to, jeśli uda ci się tego pozbyć, to znaczy, że to nie jest prawdziwy bokser."

"Ochraniać twarz, trzymać lewą w górze, wracać, kiedy trzeba, po zakończonej rundzie, do narożnika. Zbyt szybko się nie odwracać, bo przeciwnik może to wykorzystać, nie grać fair."

"Zaoszczędź na tyle, abyś mogła, kupić sobie jakiś mały domek. Za gotówkę, nie w kredyt.  Trochę potrwa, ale musisz znaleźć sobie jakieś własny kąt. Lepiej zaoszczędzić na coś istotnego, zamiast wydawać na niepotrzebne rzeczy i nie mieć niczego. Rozumiesz? Będziesz wydawać ciągle w końcu zorientujesz się, że nie masz nic."

"Popełniłem wiele błędów w życiu, chcę cię uchronić przed popełnianiem tych samych. - Wiem, szefie."

"Każdy może przegrać jedną walkę. Przegrasz raz, a jak powrócisz, zostaniesz mistrzem świata."

Gina Carano
 uznana za jedną z najpiękniejszych kobiet świata, zawodniczka boksu tajskiego i MMA

I jak tu nie porównywać boksu do naszego życia, ciągłej walki z szatanem, naszymi nałogami, złymi przyzwyczajeniami, z grzechami. Życie jest też walką o nasze marzenia, o wypełnianie powołania. I nauką, nauką życia, nauką zachwytu nad światem, nauką cierpienia, ciągłą pracą nad sobą, ćwiczeniem się w wytrwałości. Tylko jest jedna różnica między Bogiem a ludzkim trenerem. Bóg nigdy się nie myli i możemy zaufać mu całkowicie.

piątek, 1 marca 2013

Preghiere dei primi cristiani

"Któż może mi wrócić moją pierwszą piękność jak nie Ty, o najmędrszy Stworzycielu, który utworzyłeś mnie na początku na swój obraz i podobieństwo?"




czwartek, 28 lutego 2013

Piękno

„Piękno w człowieku polega na tym, że nieustannie, gorliwie próbuje żyć pełnią.”
o. Adam Szustak OP


https://www.facebook.com/LangustaNaPalmie