Będąc ostatnio na warsztatach miałam okazje wysłuchać paru świadectw nawrócenia. Niektórych już te historie nużyły i mieli dość ciągłego gadania pt „Jezus zmienił moje życie”. Po wysłuchaniu kolejnego marudzenia na ten temat, odpowiedziałam mężczyźnie stojącego naprzeciwko mnie, że „Jezus zmienił moje życie, ale niestety świadectwa nie powiem”. A on na to, że szkoda, bo dobrze się prezentuje i ludzie mogliby na mnie spojrzeć i powiedzieć: „ja też tak chcę”. Nie wiem, o co dokładnie chodziło temu człowiekowi, ale wiem, że dzięki niemu wpadłam na pewien tok, całkiem nowego myślenia.
Zastanawiałyście się kiedyś nad ewangelizacyjnym wymiarem waszego piękna, wdzięku? Pan Bóg posługuje się także naszym wyglądem i sposobem bycia. Tym, że będąc blisko Niego stajemy się urzekające i niesiemy Jego światło do innych. (Oj, jeszcze daleka droga.)
Mamy tego dowód w Piśmie Świętym, gdy Judyta, wdowa do tej pory chodząca w szatach niemalże pokutnych, przebiera się w strojne szaty i namaszcza olejkami, by w imię Pana uchronić swój naród od ciemiężców.
„I szła doliną prosto, aż ją spotkała przednia straż Asyryjczyków. Zatrzymali ją i zapytali: «Do kogo należysz, skąd przychodzisz i dokąd idziesz?» A ona odpowiedziała: «Jestem córką Hebrajczyków, uciekłam od nich, ponieważ wydani będą wam na łup. Dlatego ja idę do Holofernesa, naczelnego wodza waszego wojska, aby mu opowiedzieć słowa prawdy. Pokażę mu drogę, którą idąc zawładnie wszystkimi wzgórzami, a pośród jego ludzi nie zabraknie ani jednego ciała, ani żywej duszy». A gdy mężowie usłyszeli jej słowa i spojrzeli na jej twarz - a była ona godna podziwu z powodu wielkiej piękności - wtedy rzekli do niej: «Ocaliłaś życie swoje spiesząc się, aby przybyć przed oblicze pana naszego. Idź teraz do jego namiotu, a niektórzy z nas towarzyszyć ci będą, aż przekażą cię w jego ręce. A gdy staniesz przed nim, nie lękaj się w sercu swoim, ale powtórz te same twoje słowa, a on dobrze się z tobą obejdzie». Potem wybrali spośród siebie stu mężów i towarzyszyli jej i jej niewolnicy, i zaprowadzili je do namiotu Holofernesa.
I powstało zbiegowisko w całym obozie, ponieważ wiadomość o jej przybyciu rozgłoszono w namiotach. A przychodzący otoczyli ją, ponieważ stała na zewnątrz namiotu Holofernesa, dopóki mu o niej nie doniesiono. Podziwiali jej piękność i podziwiali przez nią Izraelitów, i mówili jeden do drugiego: «Któż może gardzić takim narodem, który ma u siebie podobne kobiety? Naprawdę nie będzie dobrze, jeśli pozostanie z nich choćby jeden mąż. Gdy bowiem pozostaną przy życiu, będą mogli sprytnie oszukać cały świat».
Wtedy wyszła przyboczna straż Holofernesa i wszyscy słudzy jego, a ją wprowadzono do namiotu. A Holofernes odpoczywał na swoim łożu pod zasłoną, która była z purpury, przetykana złotem i szmaragdami, i drogimi kamieniami. A gdy mu donieśli o niej, wyszedł do przedsionka namiotu, a przed nim niesiono srebrne lampy. A gdy Judyta stanęła przed nim i przed jego otoczeniem, zdumieli się wszyscy z powodu piękności jej oblicza. Ona zaś upadłszy na twarz oddała mu pokłon, ale słudzy jego ją podnieśli.”
Judyta oszukuje Asyryjczyków, mydli im oczy swoim wyglądem i piękną mową. A Ci niczego nie podejrzewają! I wysyłają dwie słabe kobiety w eskorcie stu mężczyzn! Oto siła jej piękna! Cały obóz otoczył je i podziwiał Judytę i cały Naród Wybrany, ze względu na wygląd ich kobiet. Judyta zwiodła wodza wojsk Asyryjskich i modląc się „Daj mi siłę w tym dniu, Panie, Boże Izraela” odcięła mu głowę, ocalając swój naród.
Niebezpieczna kobieta, silna siłą swego Boga. Bóg wyposażył ją we wszystko, czego potrzebowała, by uratować Izraelitów. Piękno, urok, zwodzenie, uwodzenie, odwaga i siła. Bóg dał nam tak wyjątkowe kobiece zdolności, nie tylko te, ale o reszcie innym razem... Dał nam je nie po to, żebyśmy na co dzień krzywdziły innych ludzi, lecz gdy nadejdzie czas jakieś wielkiej bitwy o ważne sprawy miały czym walczyć dla Jego Królestwa.
Całe to działanie nie było pomysłem Judyty, tylko pokornym poddaniem się woli Boga:
„I mówiła Judyta:
«Uderzcie w bębny na cześć mojego Boga,
zagrajcie Panu na cymbałach,
zanućcie Mu psalm i pieśń uwielbienia,
wysławiajcie i wzywajcie Jego imię!
Ponieważ Pan jest Bogiem, który niszczy wojny,
bo do swego obozu pośród ludu [prowadząc],
wyrwał mnie z rąk mych prześladowców.
Aszszur przybył z gór, od północy,
przyszedł z miriadami swoich sił zbrojnych,
mnóstwo ich obsadziło potoki,
a konnica ich okryła wzgórza.
Mówił, że wypali góry moje,
a młodzieńców moich mieczem wytnie,
niemowlęta moje o ziemię rozbije,
moje dzieci wyda na łup,
a dziewice moje na grabież.
Lecz Pan Wszechmogący pokrzyżował im szyki
ręką kobiety.
Albowiem mocarz ich nie zginął z ręki młodzieńców,
ani nie uderzyli na niego synowie tytanów,
ani nie napadli na niego olbrzymi giganci,
ale Judyta, córka Merariego,
obezwładniła go pięknością swojego oblicza.
Zdjęła bowiem swoje szaty wdowie,
aby wywyższyć uciśnionych w Izraelu,
namaściła twarz swoją olejkami.
Włosy swoje związała pod zawojem
i ubrała szaty swoje, aby go oszukać.
Sandały jej przykuły jego oko,
jej piękność usidliła jego duszę,
a miecz przeciął kark jego.
Zlękli się Persowie jej odwagi,
a Medów przeraziła swoją śmiałością.
Niedawno podnieśli krzyk uciśnieni moi [rodacy]
i słabych moich ogarnął lęk i przerażenie:
podnieśli [jednak] swój głos, a tamci uciekli.
Dzieci młodych matek ich poprzebijały,
przekłuły ich jak uciekających niewolników.
Zginęli w bitwie z Panem moim.
Bogu memu chcę zaśpiewać pieśń nową:
Panie, jesteś wielki i przesławny,
przedziwny w sile swojej i niezwyciężony.
Niech Ci służy wszelkie Twoje stworzenie,
bo Ty rzekłeś i stało się.
Tyś posłał Twego ducha, a on zbudował wszystko2,
i nie ma nikogo, kto by się sprzeciwił Twemu głosowi.
Góry bowiem poruszają się od podstaw razem z wodami,
a skały jak wosk się topią przed Tobą,
ale dla bojących się Ciebie
Ty jesteś łaskawy.
Chociaż za mała jest wszelka ofiara,
by wonią przyjemną była dla Ciebie,
i za mało wszelkiego tłuszczu
na całopalenie dla Ciebie,
lecz ten, który boi się Pana,
będzie wielki po wszystkie czasy.
Biada poganom, którzy powstają przeciw memu narodowi:
Pan Wszechmocny ich ukarze w dzień sądu,
ześle w ich ciało ogień i robactwo,
i jęczeć będą z bólu na wieki».”
I my możemy zmieniać świat i staczać bitwy dla naszego Boga, naszego Króla, jako jego wojownicze córki, wojownicze księżniczki. Wystarczy, że poddamy się Jego Świętej Woli.
sobota, 7 grudnia 2013
czwartek, 5 grudnia 2013
wtorek, 3 grudnia 2013
Strzeż nas, Panie, gdy czuwamy, podczas snu nas osłaniaj, abyśmy czuwali z Chrystusem i odpoczywali w pokoju.
Nim kres nadejdzie jasności,
Błagamy, Stwórco wszechświata,
Byś nas otaczał opieką
I chronił w swojej dobroci.
Niech serca nawet uśpione
Przez sen czuwają przy Tobie;
A kiedy zbudzi je zorza,
Niech Ciebie wielbią z weselem.
Niech ciało zdrowiem się cieszy
I duch gorliwość odnajdzie,
A Ty swym światłem przenikaj
Głębokie nocy ciemności.
O spraw to, Ojcze najlepszy,
Przez Syna Twego, Chrystusa,
Co z Tobą w Ducha jedności
Króluje w blasku na wieki. Amen.
Błagamy, Stwórco wszechświata,
Byś nas otaczał opieką
I chronił w swojej dobroci.
Niech serca nawet uśpione
Przez sen czuwają przy Tobie;
A kiedy zbudzi je zorza,
Niech Ciebie wielbią z weselem.
Niech ciało zdrowiem się cieszy
I duch gorliwość odnajdzie,
A Ty swym światłem przenikaj
Głębokie nocy ciemności.
O spraw to, Ojcze najlepszy,
Przez Syna Twego, Chrystusa,
Co z Tobą w Ducha jedności
Króluje w blasku na wieki. Amen.
środa, 27 listopada 2013
„Pisz o Jezusie" - żebym nie zapomniała!
"Kilka dni temu chwaliłem się mojemu kursowemu (kursowy – kleryk, który jest na tym samym roku studiów seminaryjnych, co ja) o moim nowo-założonym blogu. On zapytał mnie, a o czym chcę tam pisać. Ja oczywiście z prędkością szybkostrzelnego karabinu wymieniłem przeróżne kategorie i dziedziny życia duchowego i codziennego. Wyliczyłem na jednym wdechu tematy, które pragnąłem poruszyć, a on w odpowiedzi powiedział mi jedno zdanie, które rozłożyło mnie na łopatki – i Bogu dzięki. Powiedział mi: „Pisz o Jezusie.”
No przecież! Jak mogłem o tym zapomnieć!? Zachowałem się jak wspomniany proboszcz. Ułożyłem sobie stronę, dobrałem kolory i rodzaj czcionki, wymyśliłem tytuł i inne przeróżne rzeczy sobie ustaliłem, a zapomniałem o najważniejszym. Nie przemodliłem mojego bloga. Nie klęknąłem choćby na sekundę i nie pomodliłem się w tej sprawie. A przecież oczywistym jest, że każde ważne przedsięwzięcie należy przemodlić.
„Jak dobrze, gdy bracia mieszkają razem” (Ps 133,1) – pomyślałem sobie wtedy. Dzięki Ci Panie Jezu za moich współbraci, którzy przypomną o tym, co najważniejsze, czyli o Tobie Boże.
Dlatego też przestrzegam i was, droczy czytelnicy. „Marnujcie” czas dla Pana Boga, bo tylko na tym zyskacie! Nie bójcie się poświęcać czasu na modlitwę. Spróbuj modlić się codziennie dziesiątką różańca (albo pół jak z całą nie dajesz rady), jeśli wolisz możesz inną modlitwę sobie wybrać. Spróbuj, wracając ze szkoły czy z pracy wstąpić na 5 min do kościoła, który codziennie mijasz po drodze. Wejdź, klęknij w ławce i opowiedz Jemu o swoim dniu, co przeżyłeś, co udało ci się wykonać, z czym nie dajesz rady. Nie martw się poczuciem straconego czasu. On wróci do ciebie w zupełnie nieoczekiwanym momencie. A ja będę się starał pisać więcej o Panu Jezusie."
Źródło: http://mlodyzakonnik.blogspot.com/2012/10/pisz-o-jezusie.html
No przecież! Jak mogłem o tym zapomnieć!? Zachowałem się jak wspomniany proboszcz. Ułożyłem sobie stronę, dobrałem kolory i rodzaj czcionki, wymyśliłem tytuł i inne przeróżne rzeczy sobie ustaliłem, a zapomniałem o najważniejszym. Nie przemodliłem mojego bloga. Nie klęknąłem choćby na sekundę i nie pomodliłem się w tej sprawie. A przecież oczywistym jest, że każde ważne przedsięwzięcie należy przemodlić.
„Jak dobrze, gdy bracia mieszkają razem” (Ps 133,1) – pomyślałem sobie wtedy. Dzięki Ci Panie Jezu za moich współbraci, którzy przypomną o tym, co najważniejsze, czyli o Tobie Boże.
Dlatego też przestrzegam i was, droczy czytelnicy. „Marnujcie” czas dla Pana Boga, bo tylko na tym zyskacie! Nie bójcie się poświęcać czasu na modlitwę. Spróbuj modlić się codziennie dziesiątką różańca (albo pół jak z całą nie dajesz rady), jeśli wolisz możesz inną modlitwę sobie wybrać. Spróbuj, wracając ze szkoły czy z pracy wstąpić na 5 min do kościoła, który codziennie mijasz po drodze. Wejdź, klęknij w ławce i opowiedz Jemu o swoim dniu, co przeżyłeś, co udało ci się wykonać, z czym nie dajesz rady. Nie martw się poczuciem straconego czasu. On wróci do ciebie w zupełnie nieoczekiwanym momencie. A ja będę się starał pisać więcej o Panu Jezusie."
Źródło: http://mlodyzakonnik.blogspot.com/2012/10/pisz-o-jezusie.html
O sensie cierpienia
"Niech serce Jezusa będzie centrum wszystkich twoich natchnień." o.Pio
Nie, jeszcze sensu cierpienia nie pojęłam, ale coś mi się dzisiaj przypomniało. Gdy po wypadku, już pod koniec wizyty w szpitalu miałam opatrywane rany, spojrzałam na moją lewą rękę, na te pręgi od stłuczonej szyby i … ucieszyłam się, bo rany te były podobne do ran powstałych od biczowania Jezusa w filmie Pasja.
A gdy miałam obdarte ramię i skręcony bark znajomy ksiądz, który wrócił z San Giovanni Rotondo wspomniał o objawieniu o.Pio, w którym Chrystus mówił mu o swojej szóstej ranie, ranie na prawym ramieniu, która powstała od dźwigania Krzyża. Taką też ranę otrzymał o.Pio, który zwierzył się pewnemu człowiekowi, że to właśnie najboleśniejszy stygmat. I jakoś od razu łatwiej mi było znieść moją niepełnosprawność i rana na ramieniu, przestała przerażać.
Można powiedzieć, że o. Pio jest współodpowiedzialny za odnalezienie przeze mnie powołania w budownictwie. Parę lat temu w Kościele mówił świadectwo pewien lekarz, który był uwikłany w sprawy pro in-vitro, antykoncepcji i chyba aborcji. Już nie pamiętam jak to dokładnie było, prawdopodobnie trafił do San Giovanni Rotondo, nawrócił się i zaczął kształcić w kierunku naprotechnologii. Opowiadał też o szpitalu zbudowanym za sprawą ojca Pio, o całym centrum. I wtedy mnie olśniło, że ja będę mogła budować takie szpitale, będę mogła budować kościoły!, domy dla bezdomnych, dla dzieci, które nie mają rodzin. Ostatnio będąc u sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi stwierdziłam, że mogłabym kiedyś współpracować z takimi siostrami i pomagać im w razie konieczności budowy kolejnej placówki wychowawczej, domu dla osób starszych czy kolejnego domu dla zgromadzenia.
Boże, jakie piękne dałeś mi powołanie!
Do o. Pio modliłam się po wypadku. Jest mi też szczególnie bliski przez swój wybuchowy temperament i daje nadzieję, że nawet będąc takim cholerykiem, można zostać świętym!
Dzięki Ci Boże, za dzisiejszy dzień, za pełnienie Twojej woli. Za wizytę w domu, u lekarza. Za to, że z nogą już lepiej i z barkiem też! Za moich przyjaciół! Za to, że sprawiasz, że postępuję tak jak trzeba, a nie tak jak jest wygodniej. Za piękne widoki podczas jazdy pociągiem, za skaczące sarenki i za cudowny wschód słońca. I Różaniec! Za wszystkich ludzi, których mi dajesz na co dzień. Za Adorację i spotkanie Mai i Dominika. Za dzieci ze świetlicy, za moich przyjaciół, którzy tam pomagają. Za drzemkę, artykuły i za to, że pokazujesz mi, na co zasługuję, na jakie traktowanie, na jakiego mężczyznę.
Boże, Ty leczysz mój egoizm, rozpuszczasz to, co skamieniałe w moim sercu kroplami Twojej miłości, dajesz mi co dzień Ducha Świętego, wymagasz, kochasz, obdarowujesz. I jesteś taki hojny! Boże, proszę, spraw bym chciała się podobać tylko Tobie, bym nie zważała na opinię innych, bym nie przejmowała się tym, co o mnie mówią, ale wsłuchiwała się w to, co Ty masz mi do powiedzenia. Obdarzyłeś mnie godnością, nazwałeś Córką, nadałeś tytuł Umiłowanej. A ja ciągle szukam poklasku, szukam chwały od innych, szukam ich akceptacji. Jezu uzdrów moje serce, przyjdź i zamieszkaj w nim…
Bądź uwielbiony, bądź pochwalony Boże w Trójcy Świętej! Bądź pochwalony moim życiem.
Amen.
Nie, jeszcze sensu cierpienia nie pojęłam, ale coś mi się dzisiaj przypomniało. Gdy po wypadku, już pod koniec wizyty w szpitalu miałam opatrywane rany, spojrzałam na moją lewą rękę, na te pręgi od stłuczonej szyby i … ucieszyłam się, bo rany te były podobne do ran powstałych od biczowania Jezusa w filmie Pasja.
A gdy miałam obdarte ramię i skręcony bark znajomy ksiądz, który wrócił z San Giovanni Rotondo wspomniał o objawieniu o.Pio, w którym Chrystus mówił mu o swojej szóstej ranie, ranie na prawym ramieniu, która powstała od dźwigania Krzyża. Taką też ranę otrzymał o.Pio, który zwierzył się pewnemu człowiekowi, że to właśnie najboleśniejszy stygmat. I jakoś od razu łatwiej mi było znieść moją niepełnosprawność i rana na ramieniu, przestała przerażać.
Można powiedzieć, że o. Pio jest współodpowiedzialny za odnalezienie przeze mnie powołania w budownictwie. Parę lat temu w Kościele mówił świadectwo pewien lekarz, który był uwikłany w sprawy pro in-vitro, antykoncepcji i chyba aborcji. Już nie pamiętam jak to dokładnie było, prawdopodobnie trafił do San Giovanni Rotondo, nawrócił się i zaczął kształcić w kierunku naprotechnologii. Opowiadał też o szpitalu zbudowanym za sprawą ojca Pio, o całym centrum. I wtedy mnie olśniło, że ja będę mogła budować takie szpitale, będę mogła budować kościoły!, domy dla bezdomnych, dla dzieci, które nie mają rodzin. Ostatnio będąc u sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi stwierdziłam, że mogłabym kiedyś współpracować z takimi siostrami i pomagać im w razie konieczności budowy kolejnej placówki wychowawczej, domu dla osób starszych czy kolejnego domu dla zgromadzenia.
Boże, jakie piękne dałeś mi powołanie!
Do o. Pio modliłam się po wypadku. Jest mi też szczególnie bliski przez swój wybuchowy temperament i daje nadzieję, że nawet będąc takim cholerykiem, można zostać świętym!
Dzięki Ci Boże, za dzisiejszy dzień, za pełnienie Twojej woli. Za wizytę w domu, u lekarza. Za to, że z nogą już lepiej i z barkiem też! Za moich przyjaciół! Za to, że sprawiasz, że postępuję tak jak trzeba, a nie tak jak jest wygodniej. Za piękne widoki podczas jazdy pociągiem, za skaczące sarenki i za cudowny wschód słońca. I Różaniec! Za wszystkich ludzi, których mi dajesz na co dzień. Za Adorację i spotkanie Mai i Dominika. Za dzieci ze świetlicy, za moich przyjaciół, którzy tam pomagają. Za drzemkę, artykuły i za to, że pokazujesz mi, na co zasługuję, na jakie traktowanie, na jakiego mężczyznę.
Boże, Ty leczysz mój egoizm, rozpuszczasz to, co skamieniałe w moim sercu kroplami Twojej miłości, dajesz mi co dzień Ducha Świętego, wymagasz, kochasz, obdarowujesz. I jesteś taki hojny! Boże, proszę, spraw bym chciała się podobać tylko Tobie, bym nie zważała na opinię innych, bym nie przejmowała się tym, co o mnie mówią, ale wsłuchiwała się w to, co Ty masz mi do powiedzenia. Obdarzyłeś mnie godnością, nazwałeś Córką, nadałeś tytuł Umiłowanej. A ja ciągle szukam poklasku, szukam chwały od innych, szukam ich akceptacji. Jezu uzdrów moje serce, przyjdź i zamieszkaj w nim…
Bądź uwielbiony, bądź pochwalony Boże w Trójcy Świętej! Bądź pochwalony moim życiem.
Amen.
czwartek, 14 listopada 2013
O modlitwie uwielbienia!
Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny! Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone. (Jb 5,13-15)
”Uwielbieniem zapraszam, wręcz prowokuję, Pana do tego by przejął władzę i kontrolę nad moim życiem. W efekcie, skupiam się o intensywniej na Nim i Jego prowadzeniu, niż na sobie, swoich zamiarach, planach.”
„Jeśli chcesz, aby Twoje modlitwy były spójne i nie pozostawały bez odpowiedzi, zainwestuj w uwielbienie.”
„Kiedy uwielbiamy Pana, On bierze nas w swoje ręce. Nie ma nic piękniejszego i cudowniejszego w życiu, jak pozwolić Bogu właśnie na to. Jeśli nie stawiamy oporu, zaczynamy coraz konkretniej i intensywniej doświadczać Jego obecności (ile razy w modlitwie skupiałeś się na sobie i narzekałeś, że nie czujesz Bożej obecności?). Modlitwa uwielbienia czyni nas podatnymi na Boże działanie. Otwiera nasze umysły i serca na dary łaski.”
„Pan przychodzi do mnie w całym nieprzeniknionym bogactwie swej czułości i troski: dotyka mnie tam, gdzie najbardziej tego potrzebuję. Bywa, że napomina, zaprasza do głębszego nawrócenia, wskazuje drogę; uzdalnia do większej ufności, miłości i wiary. Obdarza nową wolnością wobec lęku, smutku, nałogów… nie jest obojętny wobec moich uczuć: przemienia je i integruje.”
„Kiedy uwielbiam Pana moje serce regularnie, coraz szerzej, otwiera się na Jego obecność i działanie. Uzdrowienie oraz uwolnienie oznaczają z reguły pewien proces, który rozgrywa się w czasie zgodnie z dynamiką i logiką Bożej Miłości. Sprawą pierwszorzędnej wagi jest tutaj osobiste nawrócenie i życie sakramentalne.”
„Dzięki modlitwie uwielbienia odkrywam, że Bóg sam wystarczy; że tylko On może do końca wypełnić wszystkie pragnienia i tęsknoty mojego serca, że tylko on może dać mi szczęście.”
Źródło: http://www.stacja7.pl/article/1854/Uwielbienie+-+lek+na+nieskuteczne+pro%C5%9Bby
”Uwielbieniem zapraszam, wręcz prowokuję, Pana do tego by przejął władzę i kontrolę nad moim życiem. W efekcie, skupiam się o intensywniej na Nim i Jego prowadzeniu, niż na sobie, swoich zamiarach, planach.”
„Jeśli chcesz, aby Twoje modlitwy były spójne i nie pozostawały bez odpowiedzi, zainwestuj w uwielbienie.”
„Kiedy uwielbiamy Pana, On bierze nas w swoje ręce. Nie ma nic piękniejszego i cudowniejszego w życiu, jak pozwolić Bogu właśnie na to. Jeśli nie stawiamy oporu, zaczynamy coraz konkretniej i intensywniej doświadczać Jego obecności (ile razy w modlitwie skupiałeś się na sobie i narzekałeś, że nie czujesz Bożej obecności?). Modlitwa uwielbienia czyni nas podatnymi na Boże działanie. Otwiera nasze umysły i serca na dary łaski.”
„Pan przychodzi do mnie w całym nieprzeniknionym bogactwie swej czułości i troski: dotyka mnie tam, gdzie najbardziej tego potrzebuję. Bywa, że napomina, zaprasza do głębszego nawrócenia, wskazuje drogę; uzdalnia do większej ufności, miłości i wiary. Obdarza nową wolnością wobec lęku, smutku, nałogów… nie jest obojętny wobec moich uczuć: przemienia je i integruje.”
„Kiedy uwielbiam Pana moje serce regularnie, coraz szerzej, otwiera się na Jego obecność i działanie. Uzdrowienie oraz uwolnienie oznaczają z reguły pewien proces, który rozgrywa się w czasie zgodnie z dynamiką i logiką Bożej Miłości. Sprawą pierwszorzędnej wagi jest tutaj osobiste nawrócenie i życie sakramentalne.”
„Dzięki modlitwie uwielbienia odkrywam, że Bóg sam wystarczy; że tylko On może do końca wypełnić wszystkie pragnienia i tęsknoty mojego serca, że tylko on może dać mi szczęście.”
Źródło: http://www.stacja7.pl/article/1854/Uwielbienie+-+lek+na+nieskuteczne+pro%C5%9Bby
sobota, 9 listopada 2013
O konferencjach słów kilka
Jestem człowiekiem, kobietą, ukochaną mojego Boga. Ale, żeby to
odkryć każda z nas potrzebuje czasu. Dzisiejszy Kościół coraz większą
uwagę skupia na kobietach. I już nie chce ich zamykać w domu, zasłaniać
całego ciała od szyi aż po stopy. Pojawia się coraz więcej publikacji
dla chrześcijańskich kobiet: książek, konferencji, ale także muzyki,
warsztatów, rekolekcji i zorganizowanych specjalnie dla nas przestrzeni w
Internecie.
Jest tego coraz więcej! Wiele rzeczy przybywa do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie kościoły chrześcijańskie kwitną i rozwijają się idąc za duchem czasu. Wierzące kobiety zrzeszają się w organizacjach, tworzą struktury formacji duchowej, które mają pomóc im stawać się prawdziwymi kobietami na obraz i podobieństwo Pana Boga. I pięknie!
Tylko czy każda konferencja dla kobiet powiązana w jakiś sposób z Kościołem jest dla nas bezpieczna? Śmiem powątpiewać. Czemu? Bo sama słuchałam konferencji, które niejednej nastolatce mogą poprzewracać w głowach. Niektóre z nich opierają się nie tyle na Piśmie Świętym, co na prywatnym podejściu danego kaznodziei do wizji kobiecości. Nie raz są to lekko spaczone wizje, odchodzące od Pisma a kierujące się niebezpiecznie w stronę pogańskich wierzeń i „siły, która jest w nas”. Owszem, są one wzbogacające, ale żadnej kobiecie na początku drogi odkrywania siebie, jako kobiety nie poleciłabym konferencji np. o. Fabiana Błaszkiewicza. Na początek raczej poszukałabym czegoś, co mocno opiera się na Ewangelii, konferencji kogoś, kto wychodzi od Boga, od Pisma, św., gdy chce mówić o kobiecie, np. ks. Pawlukiewicza czy o. Szustaka.
To nie znaczy, że mamy się bać, czy to, co słuchamy jest dobre, czy nie. Ale jeśli mamy jakieś wątpliwości i coś nam nie pasuje w tym, co usłyszałyśmy to warto skonsultować to z jakimś księdzem i przemodlić. Każda z nas jest inna, każda inaczej może daną rzecz zrozumieć i jeszcze nasza wrażliwość…, lepiej zachować ostrożność.
Ale warto, każda z nas jest warta tego, żeby nad sobą pracować, żeby stawać się kobietą bardziej. Upodabniać się do tej, która jest ukoronowaniem stworzenia, do najczystszej, Niepokalanej.
Każda z nas powołana jest do niesienia światła Pana Boga wszędzie gdzie się pojawia, każda z nas powołana jest do tego, by ubogacać codzienność pięknem, wrażliwością oraz siłą, jaką mamy w sobie. Jesteśmy po to by kochać, pomagać innym, próbować zrozumieć, zauważyć, wysłuchać, podnieść na duchu. A kiedy trzeba walczyć, walczyć o dobro, sprawiedliwość, pokój. Każda z nas warta jest miłości i szczęścia.
Wszystkie jesteśmy cudowne. Pismo Święte daje nam wiele obrazów kobiet, w których możemy odnaleźć coś dla siebie: Tamar, Rut, Sara, Zuzanna, Estera, Judyta, Marta i Maria, Maria Magdalena, Maryja i wiele innych. Warto do nich sięgać pomimo tego, że niejedna z nich uciekała się do podstępów…
Kobieto jesteś ważna! Masz swoją misję! Masz zadanie! Módl się, pracuj nad sobą, odkrywaj swoje powołanie, spełniaj swoje marzenia, współpracuj z Panem Bogiem i proś Maryję, aby uczyła cię bycia prawdziwą kobietą. Proś o wstawiennictwo święte kobiety, one będą wspierać cię na twojej drodze rozwoju, prosząc Boga o szczególne łaski. I nie bój się zmian, często są niezbędne.
Tylko pamiętaj, że gdy skupiasz się za bardzo na sobie i zamykasz się na innych to coś poszło nie tak i powinnaś zawrócić, proś, a Bóg pokaże ci drogę powrotu.
Na koniec coś, co odkurzyło się w mojej pamięci przy przeglądaniu obrazków na komputerze. Przewijały się różne obrazy Maryi i sobie przypomniałam, jak tata mi opowiadał, że gdzieś słyszał wywiad z paulinem z Częstochowy, który mówił, że Maryja to taka strojnisia i na Jasnej Górze ma sporo sukienek na zmianę. Prawdziwa kobieta! ;)
Jest tego coraz więcej! Wiele rzeczy przybywa do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie kościoły chrześcijańskie kwitną i rozwijają się idąc za duchem czasu. Wierzące kobiety zrzeszają się w organizacjach, tworzą struktury formacji duchowej, które mają pomóc im stawać się prawdziwymi kobietami na obraz i podobieństwo Pana Boga. I pięknie!
Tylko czy każda konferencja dla kobiet powiązana w jakiś sposób z Kościołem jest dla nas bezpieczna? Śmiem powątpiewać. Czemu? Bo sama słuchałam konferencji, które niejednej nastolatce mogą poprzewracać w głowach. Niektóre z nich opierają się nie tyle na Piśmie Świętym, co na prywatnym podejściu danego kaznodziei do wizji kobiecości. Nie raz są to lekko spaczone wizje, odchodzące od Pisma a kierujące się niebezpiecznie w stronę pogańskich wierzeń i „siły, która jest w nas”. Owszem, są one wzbogacające, ale żadnej kobiecie na początku drogi odkrywania siebie, jako kobiety nie poleciłabym konferencji np. o. Fabiana Błaszkiewicza. Na początek raczej poszukałabym czegoś, co mocno opiera się na Ewangelii, konferencji kogoś, kto wychodzi od Boga, od Pisma, św., gdy chce mówić o kobiecie, np. ks. Pawlukiewicza czy o. Szustaka.
To nie znaczy, że mamy się bać, czy to, co słuchamy jest dobre, czy nie. Ale jeśli mamy jakieś wątpliwości i coś nam nie pasuje w tym, co usłyszałyśmy to warto skonsultować to z jakimś księdzem i przemodlić. Każda z nas jest inna, każda inaczej może daną rzecz zrozumieć i jeszcze nasza wrażliwość…, lepiej zachować ostrożność.
Ale warto, każda z nas jest warta tego, żeby nad sobą pracować, żeby stawać się kobietą bardziej. Upodabniać się do tej, która jest ukoronowaniem stworzenia, do najczystszej, Niepokalanej.
Każda z nas powołana jest do niesienia światła Pana Boga wszędzie gdzie się pojawia, każda z nas powołana jest do tego, by ubogacać codzienność pięknem, wrażliwością oraz siłą, jaką mamy w sobie. Jesteśmy po to by kochać, pomagać innym, próbować zrozumieć, zauważyć, wysłuchać, podnieść na duchu. A kiedy trzeba walczyć, walczyć o dobro, sprawiedliwość, pokój. Każda z nas warta jest miłości i szczęścia.
Wszystkie jesteśmy cudowne. Pismo Święte daje nam wiele obrazów kobiet, w których możemy odnaleźć coś dla siebie: Tamar, Rut, Sara, Zuzanna, Estera, Judyta, Marta i Maria, Maria Magdalena, Maryja i wiele innych. Warto do nich sięgać pomimo tego, że niejedna z nich uciekała się do podstępów…
Kobieto jesteś ważna! Masz swoją misję! Masz zadanie! Módl się, pracuj nad sobą, odkrywaj swoje powołanie, spełniaj swoje marzenia, współpracuj z Panem Bogiem i proś Maryję, aby uczyła cię bycia prawdziwą kobietą. Proś o wstawiennictwo święte kobiety, one będą wspierać cię na twojej drodze rozwoju, prosząc Boga o szczególne łaski. I nie bój się zmian, często są niezbędne.
Tylko pamiętaj, że gdy skupiasz się za bardzo na sobie i zamykasz się na innych to coś poszło nie tak i powinnaś zawrócić, proś, a Bóg pokaże ci drogę powrotu.
Na koniec coś, co odkurzyło się w mojej pamięci przy przeglądaniu obrazków na komputerze. Przewijały się różne obrazy Maryi i sobie przypomniałam, jak tata mi opowiadał, że gdzieś słyszał wywiad z paulinem z Częstochowy, który mówił, że Maryja to taka strojnisia i na Jasnej Górze ma sporo sukienek na zmianę. Prawdziwa kobieta! ;)
Podziękowania dla Jarka za inspiracje do napisania notki!
poniedziałek, 4 listopada 2013
Hans Solo - ZłoTo
ZłoTo to środek do celu,
ZłoTo to cel sam w sobie,
ZłoTo nauczyło wielu,
ZłoTo tez pokaże tobie,
ZłoTo daje poziomym damom rozkosz,
ZłoTo daje pozory władzy bożkom,
ZłoTo ma moc, przyciąga jak magnes,
ZłoTo jest piękne,
ZłoTo jest powabne,
ZłoTo sprawi, że będzie ci łatwiej,
ZłoTo idiotom pobudza wyobraźnie do pragnień,
ZłoTo ma moc, gdy mgła zaćmiewa umysł wściekły blask rozjaśnia noc,
ZłoTo to cios, jedne serca kamienieją, inne broczą krwią (złoTo złoTo złoTo...)
Zło to błoto, w które wpadasz idąc za hołotą,
Zło to złoto, ozdobione ludzką głupotą,
Zło to posąg, do którego modląc się z ochota,
Zło to pociąg do rzeczy i ludzi, którzy błądzą
Zło to wiara, która pozwala ci podpalać,
Zło to czarna mara, którą pieścisz w nocnych koszmarach
Zło to myśl, która zamienia się w zły czyn
Zło to krzyż, którym piętnujesz inną myśl
Zło to piękno kryjące w sobie piekło
Zło to piętno przystrojone dekadencją
Zło to umysły zmieszane palcem iluzjonisty
Zło to błyszczyk, na ustach pełnych zgnilizny
Zło to tłumy sterowane jak instrument
Zło to trumny zabitych dla czyjejś fortuny
Zło to flaga, którą na tych trumnach się układa
Zło to plaga śmierci nazywanej odwaga
ZłoTo to środek do celu,
ZłoTo to cel sam w sobie,
ZłoTo nauczyło wielu,
ZłoTo też pokaże tobie,
ZłoTo daje poziomym damom rozkosz,
ZłoTo daje pozory władzy bożkom,
ZłoTo ma moc, przyciąga jak magnes,
ZłoTo jest piękne,
ZłoTo jest powabne,
ZłoTo sprawi, że będzie ci łatwiej,
ZłoTo idiotom pobudza wyobraźnie do pragnień,
ZłoTo ma moc, gdy mgła zaćmiewa umysł wściekły blask rozjaśnia noc,
ZłoTo to cios, jedne serca kamienieją, inne broczą krwią (złoTo złoTo złoTo...)
Zło to idea, która stanowi tylko teatr,
Zło to teatr, gdy za kulisami jest afera,
Zło to państwo hołdujące kagańcom,
Zło to patrząc wzrok odwrócić, oczy zamknąć,
Zło to zawiść, której nie sposób jest nakarmić,
Zło to zabić wolną myśl nim ta zdąży zawyć,
Zło to dobro, uduszone nim urosło,
Zło to podłość wymierzona w ludzką godność,
Zło to niechęć, której przyglądasz się codziennie,
Zło to knebel, założony na sumienie,
Zło to pretekst by też być złym, bo zło jest wszędzie,
Zło to szczęście zbudowane na czyjejś biedzie,
Zło to doba, w której wyrzekłeś się dobra,
Zło to choroba, szerzona często w imię Boga,
Zło to potop zalewający nas zbyt mocno,
Zło to złoto, od wieków rozpala nas rządzą.
Zawsze z nim, przez nie, dlatego po to
Zawsze z nim, przez nie, dlatego po to
Zawsze z nim, przez nie, dlatego po to
Zło-To... to... to...
ZłoTo to cel sam w sobie,
ZłoTo nauczyło wielu,
ZłoTo tez pokaże tobie,
ZłoTo daje poziomym damom rozkosz,
ZłoTo daje pozory władzy bożkom,
ZłoTo ma moc, przyciąga jak magnes,
ZłoTo jest piękne,
ZłoTo jest powabne,
ZłoTo sprawi, że będzie ci łatwiej,
ZłoTo idiotom pobudza wyobraźnie do pragnień,
ZłoTo ma moc, gdy mgła zaćmiewa umysł wściekły blask rozjaśnia noc,
ZłoTo to cios, jedne serca kamienieją, inne broczą krwią (złoTo złoTo złoTo...)
Zło to błoto, w które wpadasz idąc za hołotą,
Zło to złoto, ozdobione ludzką głupotą,
Zło to posąg, do którego modląc się z ochota,
Zło to pociąg do rzeczy i ludzi, którzy błądzą
Zło to wiara, która pozwala ci podpalać,
Zło to czarna mara, którą pieścisz w nocnych koszmarach
Zło to myśl, która zamienia się w zły czyn
Zło to krzyż, którym piętnujesz inną myśl
Zło to piękno kryjące w sobie piekło
Zło to piętno przystrojone dekadencją
Zło to umysły zmieszane palcem iluzjonisty
Zło to błyszczyk, na ustach pełnych zgnilizny
Zło to tłumy sterowane jak instrument
Zło to trumny zabitych dla czyjejś fortuny
Zło to flaga, którą na tych trumnach się układa
Zło to plaga śmierci nazywanej odwaga
ZłoTo to środek do celu,
ZłoTo to cel sam w sobie,
ZłoTo nauczyło wielu,
ZłoTo też pokaże tobie,
ZłoTo daje poziomym damom rozkosz,
ZłoTo daje pozory władzy bożkom,
ZłoTo ma moc, przyciąga jak magnes,
ZłoTo jest piękne,
ZłoTo jest powabne,
ZłoTo sprawi, że będzie ci łatwiej,
ZłoTo idiotom pobudza wyobraźnie do pragnień,
ZłoTo ma moc, gdy mgła zaćmiewa umysł wściekły blask rozjaśnia noc,
ZłoTo to cios, jedne serca kamienieją, inne broczą krwią (złoTo złoTo złoTo...)
Zło to idea, która stanowi tylko teatr,
Zło to teatr, gdy za kulisami jest afera,
Zło to państwo hołdujące kagańcom,
Zło to patrząc wzrok odwrócić, oczy zamknąć,
Zło to zawiść, której nie sposób jest nakarmić,
Zło to zabić wolną myśl nim ta zdąży zawyć,
Zło to dobro, uduszone nim urosło,
Zło to podłość wymierzona w ludzką godność,
Zło to niechęć, której przyglądasz się codziennie,
Zło to knebel, założony na sumienie,
Zło to pretekst by też być złym, bo zło jest wszędzie,
Zło to szczęście zbudowane na czyjejś biedzie,
Zło to doba, w której wyrzekłeś się dobra,
Zło to choroba, szerzona często w imię Boga,
Zło to potop zalewający nas zbyt mocno,
Zło to złoto, od wieków rozpala nas rządzą.
Zawsze z nim, przez nie, dlatego po to
Zawsze z nim, przez nie, dlatego po to
Zawsze z nim, przez nie, dlatego po to
Zło-To... to... to...
niedziela, 15 września 2013
"Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!" Ga 5,1
"Wolność jest trudna, trzeba się jej uczyć, trzeba
się uczyć być prawdziwie wolnym, trzeba się uczyć być wolnym tak, ażeby
nasza wolność nie stawała się naszą własną niewolą, zniewoleniem
wewnętrznym, ani też nie stawała się przyczyną zniewolenia innych." bł Jan Paweł II
Jesteśmy posłani do dzisiejszych grzeszników i celników, do ludzi, którzy są daleko od Boga. Gdy pokaże się im Jezusa, okazuje się, że chcą Go poznać, chcą Go słuchać. Są po prostu nieszczęśliwi i zagubieni. Ktoś musi im pokazać, jaką radość, wolność i szczęście daje życie z Bogiem. Jaką podporą i ostoją jest wiara na czas trudności i cierpienia w życiu, które w Bogu posiada nadzwyczajny sens.
Jesteśmy posłani do dzisiejszych grzeszników i celników, do ludzi, którzy są daleko od Boga. Gdy pokaże się im Jezusa, okazuje się, że chcą Go poznać, chcą Go słuchać. Są po prostu nieszczęśliwi i zagubieni. Ktoś musi im pokazać, jaką radość, wolność i szczęście daje życie z Bogiem. Jaką podporą i ostoją jest wiara na czas trudności i cierpienia w życiu, które w Bogu posiada nadzwyczajny sens.
Każdy z nas jest powołany do ewangelizowania, do nawracania
ludzi na drogę, która prowadzi do Nieba. Najważniejsze wydaje się w tym w wszystkim
nieosądzanie drugiego człowieka. Nie przekreślanie kogoś, kto nie chodzi do
Kościoła, nie wierzy, bądź uczęszcza, może i w co niedzielnej Mszy, ale Boga
nie poznał. Wyznacznikiem życia w Bogu, powinna być miłość, miłość do siebie,
miłość do innych. Miłość wyraża się przestrzeganiem przykazań. Ale co jeśli
ktoś tych przykazań nie poznał, nie rozumie ich sensu? I tu pole do naszego
działania. Jak pokazać innym, że przykazania są prawem miłości? Żyjąc nimi, na
co dzień. Przestrzeganie przykazań nie jest łatwe, bez współpracy z Panem
Bogiem nie dajemy rady, ale "dla Boga, nie ma nic niemożliwego"(Łk 1, 37).
Znam wiele osób, które można by było zaliczyć do grona „dobrych
ludzi”. Pomagają innym nie oczekując niczego w zamian, są uprzejmi, kulturalni,
szanują innych ludzi. Ale jakby spojrzeć na nich z punktu widzenia przykazań,
okazuje się, że pomimo spełniania wielu „wytycznych” to w ogóle nie znają, lub
nie wierzą w Boga, nie okazują Mu czci i Go nie kochają, lub kochają, ale na
swój sposób. Miłość pomiędzy chrześcijanami wynika z miłości do Boga. Skąd,
więc wynika miłość wśród tych, którzy Go nie znają? Z obecności Boga w każdym
człowieku. Każdy człowiek przeczuwa, że jest Ktoś, nad nim, owszem, często zagłusza
te przeczucie, czym się da. Niedoskonale wypełnia prawo miłości, które jest
zasadzone głęboko w jego sercu. Tyle, że nie znając Boga, może na tyle skrzywić
obraz miłości, że zamiast kochać, dając szczęście, może ranić siebie i innych. Jesteśmy tylko ludźmi, wrażliwymi, skomplikowanymi
i złożonymi istotami. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć daleko idących skutków
naszych działań, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki wpływ wywrzemy na
drugiej osobie, jak ona to odbierze i jakie będą konsekwencje naszych czynów,
względem innych osób. Nie umiemy nawet ocenić, jaki wpływ coś ma na nas, często
siebie samych nie rozumiemy. Jesteśmy bardzo ograniczeni w procesie poznawania
i przewidywania, pomimo naszej inteligencji i wiedzy. Ale jesteśmy
odpowiedzialni, odpowiedzialni za nasze czyny, myśli, słowa. Na czym więc
oprzeć swoje życie, skoro wiele rzeczy nas przerasta? Możemy mimo wszystko oprzeć je na wierze we własne siły i możliwości, wykorzystując intelekt i zdobytą
mądrość. Wydaje nam się wtedy, że
wszystko jest pod kontrolą, obmyślamy strategie, planujemy, podejmujemy przemyślane decyzje. Tylko trzeba
pamiętać o naszej ograniczoności, o tym, że jesteśmy tylko ludźmi, niepotrafiącymi
przewidzieć przyszłości, tego, że nagle może wydarzyć się coś, czego nie
byliśmy w stanie przewidzieć. Albo przecenimy własne możliwości i nie podołamy czemuś,
lub popełnimy daleko idący z konsekwencjami w naszym życiu błąd. Jesteśmy śmiertelnymi
ludźmi, którzy już za chwilę mogą stracić zdrowie czy życie, stać się słabymi
lub zależnymi od innych. Więc jak można opierać swoje życie na czymś tak
kruchym i słabym jak człowiek, ja sam, lub ktoś inny? Wydaje się to całkowicie
nielogiczne. A jednak sama kiedyś tak żyłam, a i teraz zdarza mi się zaplątać w
taki tok myślenia i działania.
Od jakiegoś czasu oparłam swoje życie na Bogu, a raczej staram się opierać swoje życie na
Nim. Łatwo nie jest, tak po prostu puścić stery i oddać
się w ręce Boga. Bo człowiek w swojej pysze, chciałby sam, przecież potrafi,
nie raz coś mu wyszło, tylko ile razy cierpiał, nie zauważając swojej
ograniczoności. Ile razy poranił bliskie mu osoby.
Ostatnio słuchałam świetnej piosenki:
Mate.o Akustyczny "Musisz komuś służyć"
„Możesz zostać posłem Anglii lub Francji bądź
Mistrzem wagi ciężkiej bogatym jak Ford
Strojną w piękne szaty damą z wyższych sfer
Starym biznesmenem z kontem sześciu zer
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Chcesz czy nie chcesz musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć...
Możesz zostać gwiazdą
Możesz pić i ćpać
Poskakać na scenie lub potem z kimś tam spać
Zbierać skrycie forsę lub kraść, jeśli chcesz
Nazwą cię doktorem lub szefem, kto wie..
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć...
Możesz wielki program prowadzić w TV
Możesz być bogaty lub możesz biednym być
Zostać policjantem lub znaleźć się na dnie
Możesz być kulawym lub ślepym jak kret
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Czy tego chcesz czy nie chcesz
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć...
Możesz w Toruniu kraju mieszkać, czemu nie
Możesz też w Grębocinie, jeśli tylko chcesz
Możesz, jako murarz, cieśla czyjś budować dom
Lub po swym pałacu chodzić z kąta w kąt
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Czy tego chcesz czy nie chcesz
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Możesz, jako fryzjer ludziom włosy strzyc
Być czyjąś kochanką lub spadkobiercą być
Możesz grać w Las Vegas lub zasiłek możesz brać
Możesz na podłodze albo w łóżku spać
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Musisz komuś służyć
Możesz mięć pistolet możesz mieć i czołg
Możesz być proboszczem i co dzień tępić zło
Możesz być dzierżawcą lub możesz mieć bank
Jako radca miejski możesz wciąż łapówki brać
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Musisz komuś służyć
Możesz lubić kawior możesz lubić chleb
Mlekiem albo whisky rozpoczynać swój dzień
W jedwabnej koszuli możesz jechać którąś street
Albo w bawełnianej możesz pieszo obok iść
Lecz zawsze musisz, musisz komuś służyć
Musisz komuś służyć
Zaufać do końca
Musisz komuś służyć
Pokochać do końca
Musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg”
Mistrzem wagi ciężkiej bogatym jak Ford
Strojną w piękne szaty damą z wyższych sfer
Starym biznesmenem z kontem sześciu zer
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Chcesz czy nie chcesz musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć...
Możesz zostać gwiazdą
Możesz pić i ćpać
Poskakać na scenie lub potem z kimś tam spać
Zbierać skrycie forsę lub kraść, jeśli chcesz
Nazwą cię doktorem lub szefem, kto wie..
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć...
Możesz wielki program prowadzić w TV
Możesz być bogaty lub możesz biednym być
Zostać policjantem lub znaleźć się na dnie
Możesz być kulawym lub ślepym jak kret
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Czy tego chcesz czy nie chcesz
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć...
Możesz w Toruniu kraju mieszkać, czemu nie
Możesz też w Grębocinie, jeśli tylko chcesz
Możesz, jako murarz, cieśla czyjś budować dom
Lub po swym pałacu chodzić z kąta w kąt
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Czy tego chcesz czy nie chcesz
Może to być diabeł lub może być Bóg
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Możesz, jako fryzjer ludziom włosy strzyc
Być czyjąś kochanką lub spadkobiercą być
Możesz grać w Las Vegas lub zasiłek możesz brać
Możesz na podłodze albo w łóżku spać
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Musisz komuś służyć
Możesz mięć pistolet możesz mieć i czołg
Możesz być proboszczem i co dzień tępić zło
Możesz być dzierżawcą lub możesz mieć bank
Jako radca miejski możesz wciąż łapówki brać
Zawsze jednak musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg
Musisz komuś służyć
Możesz lubić kawior możesz lubić chleb
Mlekiem albo whisky rozpoczynać swój dzień
W jedwabnej koszuli możesz jechać którąś street
Albo w bawełnianej możesz pieszo obok iść
Lecz zawsze musisz, musisz komuś służyć
Musisz komuś służyć
Zaufać do końca
Musisz komuś służyć
Pokochać do końca
Musisz komuś służyć
Może to być diabeł lub może być Bóg”
A Ty, komu służysz? Dyrektorowi, prezesowi, drugiemu
człowiekowi, którego traktujesz, jak swojego boga i uzależniasz od niego całe
swoje życie, idąc drogą do zatracenia i braku szczęścia? Kto jest dla Ciebie w
życiu najważniejszy? Ktoś, kto jest tak samo niedoskonały i ograniczony jak Ty?
Ktoś, kogo za chwilę może nie być? A może służysz tylko i wyłącznie własnych
zachciankom, spełniasz każe swoje pragnienie, a jako centrum życia stawiasz sobie
przyjemność? A może wręcz przeciwnie, zatapiasz się w rozpaczy, samo destrukcji?
Bóg chce dla Ciebie szczęścia, wiec jak myślisz, komu służysz żyjąc w otchłani
smutku? Z Bogiem nawet w cierpieniu odczuwasz radość.
Jeśli mogę wybierać, a ja jestem wolnym człowiekiem, którego
wolną wolę szanuję Bóg (i nikogo na siłę do siebie nie ciągnie, lecz czeka na
zgodę), to chcę Mu służyć. Bo wiem, że kocha mnie miłością nieograniczoną.
Jest wszechmocny, wszechwiedzący, dokonujący niemożliwego, stworzył mnie i zna
mnie na wylot. Chcę, aby moje życie było szczęśliwe i by moja śmierć miała sens,
była początkiem życia wiecznego, w Niebie, w stanie wiecznego szczęścia,
radości, z Nim, Matką Boża i świętymi.
Wyobraźcie sobie taki stan wiecznej radości, bez cierpienia, zmartwień, w miejscu gdzie nie ma niesprawiedliwości, wojen, umierania, łez, niepewności, problemów, kłopotów. W każdej chwili można sobie pogadać z Panem Bogiem twarzą w twarz, z Maryją, czy z jakimś ulubionym świętym. Czad.
Wyobraźcie sobie taki stan wiecznej radości, bez cierpienia, zmartwień, w miejscu gdzie nie ma niesprawiedliwości, wojen, umierania, łez, niepewności, problemów, kłopotów. W każdej chwili można sobie pogadać z Panem Bogiem twarzą w twarz, z Maryją, czy z jakimś ulubionym świętym. Czad.
Pustynia serc
"Zrób wszystko, co w Twoich siłach, walcz, walcz do końca! Nie poddawaj się, wytrwaj, choćbyś opadał z sił, trwaj, a kiedy już dasz z siebie wszystko - pojawi się Boża łaska! Nie wolno Ci wątpić, nadzieja jest większym horyzontem niż zwątpienie, po nim stąpaj twardo, z ufnością!
Jego łaska zawsze przychodzi w odpowiednim momencie, jeśli po długim czasie - tym obfitsza! Więc trwaj!
Nawet jeśli wszystko się sypie, nawet jeśli każda dziedzina Twojego życia leży w gruzach - nadal jesteś Ty i Boża moc w Tobie, to cudowne połączenie! Jezus Chrystus zmartwychwstał w 3 dni, Ty też możesz odbudować z Nim swoje życie! Wszystko zależy od tego, ile będziesz ufał i współpracował z Nim! Zerwij wszystkie schematy, zacznij żyć na nowo! Nie ograniczaj Jezusa, nie zamykaj Go w swoim własnym myśleniu, On działa z mocą, niespodziewanie i w odpowiednim czasie!
On nigdy nie przestaje trwać, a Ty?! Łap za różaniec, łap za Pismo Święte, biegnij do kościoła! Zaszalej! Zacznij od nowa!"
Jego łaska zawsze przychodzi w odpowiednim momencie, jeśli po długim czasie - tym obfitsza! Więc trwaj!
Nawet jeśli wszystko się sypie, nawet jeśli każda dziedzina Twojego życia leży w gruzach - nadal jesteś Ty i Boża moc w Tobie, to cudowne połączenie! Jezus Chrystus zmartwychwstał w 3 dni, Ty też możesz odbudować z Nim swoje życie! Wszystko zależy od tego, ile będziesz ufał i współpracował z Nim! Zerwij wszystkie schematy, zacznij żyć na nowo! Nie ograniczaj Jezusa, nie zamykaj Go w swoim własnym myśleniu, On działa z mocą, niespodziewanie i w odpowiednim czasie!
On nigdy nie przestaje trwać, a Ty?! Łap za różaniec, łap za Pismo Święte, biegnij do kościoła! Zaszalej! Zacznij od nowa!"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





