niedziela, 23 czerwca 2013

Iz 12

"Ty powiesz w owym dniu:
Wychwalam Cię, Panie,
bo rozgniewałeś się na mnie,
lecz Twój gniew się uśmierzył
i pocieszyłeś mię!
Oto Bóg jest zbawieniem moim!
Będę miał ufność i nie ulęknę się,
bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan.
On stał się dla mnie zbawieniem!

Wy zaś z weselem wodę czerpać będziecie
ze zdrojów zbawienia.
Powiecie w owym dniu:
Chwalcie Pana!
Wzywajcie Jego imienia!
Rozgłaszajcie Jego dzieła wśród narodów,
przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego!
Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy!
Niech to będzie wiadome po całej ziemi!
Wznoś okrzyki i wołaj z radości, mieszkanko Syjonu,
bo wielki jest pośród ciebie Święty Izraela!» "


czwartek, 20 czerwca 2013

Przesłanie dla nadwrażliwych

"Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi. Za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność wśród jego pewności. Za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych, zarażając się każdym bólem. Za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna. Za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi. Bądźcie pozdrowieni...

Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi. Za wasz lęk przed absurdem istnienia i delikatność niemówienia innym tego, co w nich widzicie. Za niezdarność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością. Za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego, za nieprzystosowanie do tego, co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno. Za to, co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane ... ukryte w was. Bądźcie pozdrowieni!

Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi za waszą twórczość i ekstazę, za wasze zachłanne przyjaźnie, miłości i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia - nigdy niewykorzystane - (niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was), za to, że chcą was zmienić, zamiast naśladować, że jesteście leczeni, zamiast leczyć świat, za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę. Za niezwykłość i samotność waszych dróg.

Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi!

Autor nieznany"


Wysłuchałam tylko pierwszego wystąpienia, ale podejrzewam,
że reszta jest równie ubogacająca:

poniedziałek, 17 czerwca 2013

O "ultrakatolikach", czyli jak bardzo ludzie boją się Boga.

Komentarz do:

http://wyborcza.pl/1,76842,14083501,Twierdzi__ze_wskrzesza_umarlych__Zaprosil_go_abp_Hoser_.html

http://gosc.pl/doc/1598639.O-Bashobora-w-ogniu-krytyki-salonowej

Ani mi ksiądz Bashobora nie wyglądał na szarlatana, ani ludzie na rekolekcjach, na których wygłaszał konferencje, nie wyglądali na zdesperowanych. No może niektórzy tak, ale to była desperacja szukania sensu życia, a co za tym idzie, obecności Boga w życiu.

Ksiądz Bashobora nie rozprawia o niczym nadzwyczajnym. Jego nauczanie opiera się głównie na Piśmie świętym. Nawołuje do mówienia o Bogu, do życia według Ewangelii. Mówi o cudach, o uzdrowieniach duchowych i fizycznych, przypomina, że tak jak za czasów Chrystusa tak i teraz, gdy wierzymy, możemy wyprosić łaski uzdrowienia czy nawet wskrzeszenia. Ale to wszystko nie dzieję się mocą naszą, a opisane przez rekolekcjonistę nadzwyczajne zdarzenia nie dzieją się jego mocą, tylko mocą Jezusa. Zresztą ksiądz Bashobora, ciągle wskazuje na Jezusa, jest jego skromnym sługą, posłańcem. Z naszej strony, by modlitwy były wysłuchane wymagana jest wiara i posłuszeństwo. Nie możemy się skupiać na naszej grzeszności i słabości, bo to nie o nas chodzi, tylko o innych ludzi, którym mamy zanieść Boga, tu chodzi o ich dusze, o ich życie, by nie żyli tak marnie. Mamy wszystko robić w Nim, z Nim i dla Jego chwały.

Najbardziej dobitnym pytaniem, postawionym przez księdza było: Gdzie jest wasza Biblia? I kontynuacja: Czemu jej przy sobie nie macie? Jak chcecie walczyć z Szatanem? Przecież Jezus pokazywał nam, że mamy walczyć za pomocą Pisma. Więc gdzie jest wasza Biblia? Po co ona wam teraz w domu? Na nic się tam nie przyda? Gdzie jest wasza Biblia?

Pokazał, jak bardzo ważna jest znajomość Pisma, bo Słowo Boże, uczy nas jak żyć. Powinniśmy zapamiętywać ważne fragmenty, mieć wybrane cytaty, którymi możemy obronić się przed atakami Złego. Wiara rodzi się ze słuchania, słuchania Słowa, po to słuchamy konferencji, czytań mszalnych. Mamy żyć Biblią, postępować według niej, sięgać po nią, gdy jest nam dobrze i źle, gdy mamy problemy i gdy chcemy podzielić się z Bogiem naszą radością.

Powierzone zostało nam zadanie, bardzo odpowiedzialne zadanie, mamy dać przykład młodym pokoleniom, mamy tak wzrastać w wierze, by nasze świadectwo życia przynosiło Boga innym. Jeśli nie umiemy mówić o Bogu, to mamy prosić Go, by nas nauczył mówić o Sobie. Mamy odkrywać dary Ducha, jakie otrzymaliśmy na bierzmowaniu, rozbudzać w sobie charyzmaty i posługiwać nimi w Kościele, działać w imię Jezusa. Jeśli Bóg będzie chciał abyśmy coś zrobili, to obdarzy nas wszelkimi pomocami żebyśmy tego dokonali, musimy tylko wierzyć.

O czym nie możemy zapomnieć? O tym, że jesteśmy zbawieni łaską, przez wiarę. Nie z naszych uczynków, nie możemy sobie na to niczym zasłużyć. Nasza służba ma wynikać z miłości, miłości do Boga, z której rodzi się miłość do drugiego człowieka. Jeśli nasze czyny wynikają z czegoś innego, to są po prostu marnością.

"Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. " Ef 2,8-10

"Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym." 1 Kor 13,2

I wszyscy możemy modlić się w Imię Jezusa. Nie tylko egzorcyści i charyzmatyczni księża. Jak bardzo potężne jest to Imię? Jest tak potężne, że boją się Go demony. Jest tak potężne, że w Imię Jezusa możemy prosić Boga o wszystko. W innym nie ma zbawienia…

"I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni." Dz 4,12

Bóg ma dla nas swój plan i to najlepszy z możliwych. Powinniśmy z nim konsultować wszelkie nasze działanie, nie iść na ślepo. I nie troszczyć się zbytnio o to, co jest nam potrzebne do życia. Bo jeśli zawierzymy się Mu całkowicie, On sprawi, że niczego nam nie zabraknie.

Jeśli będziemy żyć Pismem świętym, żyć wiarą, wokół nas będą się działy cuda, będziemy odnosili sukcesy we wszystkim, co robimy i będziemy widzieć objawiającą się z naszym życiu chwałę Boga.

To tyle z rekolekcji, które odbyły się w Szczecinie gdzieś pod koniec marca tego roku.


A co do JEZUSA NA STADIONIE, poleciłabym to spotkanie wszystkim i każdemu z osobna. Myślę, że to będzie piękne i mocne (pełne mocy Ducha Świętego) wydarzenie. Tylu ludzi wierzących, w jednym miejscu, w centrum naszego kraju, w stolicy, w mieście tak ważnym dla przyszłości wszystkich Polaków.

Warszawa jawi mi się też, jako centrum ludzi zapatrzonych w siebie, biegnących za karierą i wiecznie mających za mało, chcących więcej i więcej. Miasto ludzi, którzy wolą dozować sobie szczęście małymi kroplami, bo boją się prawdziwego życia, prawdziwego szczęścia, które wymagałoby postawienia w centrum Kogoś innego i nie daj Boże jakiś zmian, których wcześniej nie zaplanowano. Warszawa tak bardzo potrzebuje takich spotkań, mówienia głośno o Bogu, wzmożonej ewangelizacji i świadectwa ludzi świeckich, żyjących normalnie, na pozór nie odznaczających się niczym od reszty. Póki co, nasza stolica pod względem religijnym, kojarzy się raczej z Krzyżem w sejmie, Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, wszelkimi moherami i aferami w Kościele. A co z wieloma tak prężnie działającymi ośrodkami, co z duszpasterstwami, akcjami organizowanymi przez katolików, większymi imprezami? Cisza...


A co do chwały Pana! Polecam książkę: Chłopiec, który wrócił z Nieba.  Tragiczny wypadek, ośmioletni chłopiec w stanie tak ciężkim, że lekarze nie dają mu szans na przeżycie. I Bóg, który jest przy tym zdarzeniu cały czas, dzięki obecnym na miejscu wypadku i w szpitalu modlącym się ludziom. Wiara i wzajemna miłość rodziców dziecka wystawiona na wielką próbę. I Niebo w tle... Te Niebo, do którego wszyscy dążymy...

Angela, dzięki za przedwczesny prezent urodzinowy! :)

sobota, 15 czerwca 2013

Sny i wizje Św. Jana Bosko

"Poprowadził mnie dalej. Zeszliśmy w dół korytarzem do nisko położonej pieczary. Nad wejściem do niej znajdował się napis: Robak ich nie zginie i nie zagaśnie ich ogień (Iz 66,24). Pan Wszechmogący ich ukarze... ześle w ich ciało ogień i robactwo i jęczeć będą z bólu na wieki (Jdt 16,17). Tutaj uświadomiłem sobie jak potworne wyrzuty sumienia cierpieli wychowankowie naszych szkół. Przeżywali nieludzkie męki, przypominając sobie każdy nieodpuszczony grzech i sprawiedliwą karę za niego. Mogli przecież korzystać z licznych i niezwykłych środków ku naprawie swego życia, wytrwania w cnocie i zbierania zasług na niebo. Z trwogą przypominali sobie lekkomyślnie odrzucone hojne łaski, udzielane przez Najświętszą Dziewicę... Przeżywali prawdziwą gehennę, wiedząc, że tak łatwo mogli się zbawić, a teraz są nieodwołalnie straceni na zawsze. Cisnęło im się na pamięć tyle dobrych postanowień, których niestety nigdy nie wypełnili. Piekło rzeczywiście wybrukowane jest dobrymi intencjami!"


O relikwiach św. Jana Bosko, które aktualnie peregrynują po Polsce. 
Dziś są w Szczecinie!

piątek, 14 czerwca 2013

14.06.2013


"Tak samo i ten, kto przyjmuje Komunię, nie może już więcej żyć dla siebie, lecz powinien żyć dla Jezusa, wypełniać Jego wolę i szukać Jego chwały. „Nikt z nas nie żyje dla siebie — woła św. Paweł —. .. jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana” (Rz 14, 7-8)."

Źródło: http://mateusz.pl/czytania/2013/20130614.htm

wtorek, 11 czerwca 2013

Do Ciebie

Dzisiaj chcę Ci podziękować Boże za moich przyjaciół.
Aż tylu mi ich dałeś!
Wielu z nich jest silnych Twoją mocą.
Są moją podporą w czasie próby,
Są linami, które ciągną mnie tam, gdzie mogę być potrzebna,
Są promieniami słońca na każdy dzień.
Jakby to, że są przy mnie nie było już wystarczającym błogosławieństwem,
Przynoszą mi Ciebie!
Twoją miłość, Twoje Słowo.
Jestem bogata, jestem najbogatszym człowiekiem świata!
Mam Ciebie Boże, mam moją Mamę, moją Rodzinę, Przyjaciół.
Dlatego Bożę, proszę Cię, naucz mnie bycia Twoim dzieckiem,
Kobietą na podobieństwo mojej niebieskiej Matki,
Dobrą córką i siostrą
I dobrym przyjacielem
Spraw bym była przede wszystkim prawdziwa,
Pozbawiona fałszu i dbałości o pozory.
Bo oni na to zasługują.
Bym walczyła z pychą i egoizmem,
Co dzień uczyła się cierpliwości.
Znajdowała czas, dla tych, którzy mnie potrzebują,
Zauważa tych, którym trzeba poświęcić uwagę.
I nauczyła się służyć.
Ucz mnie miłosierdzia i podążania drogami sprawiedliwości,
By ktoś krocząc obok mnie nie zszedł na bezdroża.
Obdarz mnie głodem Pisma Świętego
I daj mi proszę Twojego Ducha bym wiedziała jak iść.
Tak bardzo Cię potrzebuję mój Boski Przyjacielu!


Jeden z najpiękniejszych filmów o przyjaźni, jakie widziałam:
http://www.filmweb.pl/film/M%C3%B3j+przyjaciel+Hachiko-2009-449935

poniedziałek, 3 czerwca 2013

"Bóg jest autorem cudów"

Cudem jest pokochać grupkę tak różnych ludzi, wielu indywidualistów, którzy chcąc, nie chcąc, tworzą wspólnotę, śpiewając razem na chwałę Bogu. Jesteśmy naprawdę totalnie różni! Różne charaktery, inne spojrzenie na wiele kwestii, śpiewamy różnymi głosami i każdy z nas jest na innym poziomie umiejętności. Ale ile nas łączy! Po pierwsze, Bóg. Po drugie to, że naszym priorytetem jest uwielbianie Go śpiewem. Po trzecie młodość, energia, kreatywność i zapał do próbowania nowych rzeczy. I w ten oto sposób łączymy się w zespół, który współpracując ze sobą w atmosferze przyjaźni jest zdolny dać z siebie naprawdę wiele!

Cudem jest nieosądzanie innego człowieka, gdy wszyscy na niego psioczą. I mi zdarza się psioczyć. Ale, nie tym razem. Tak, wielu ludzi ma coś do naszej siostry zakrystianki. Ale mi się jakoś nie wydawało żeby to była zła kobieta. No, bo jak to, kobieta Boga, ma być zła?! Stwierdziłam, że pewnie po prostu czuje się bardzo odpowiedzialna za swoje zadania. Są tacy ludzie, którzy wykonują rzetelnie swoje obowiązki, poświęcając się im bez reszty i dopilnowując każdego szczegółu. Zazdroszczę im, ja tak nie potrafię… Przyjęłam strategię modlenia się za siostrę, bo modlitwa nigdy nie zaszkodzi. I dzisiaj owa siostra pierwsza mówi mi „Szczęść Boże” i pyta, co ja taka zmarnowana (użyła innego bardziej delikatnego słowa, które wyrażało troskę, ale nie mogę sobie przypomnieć jakie to było słowo, więc używam tego). Bezinteresowna miłość. Tak bym to nazwała.

Co do bezinteresownej miłości, wyobrażacie sobie tak idealnie kochać? Że kochacie kogoś, za nic, tak po prostu. Nie dlatego, że coś wam daję, że czujecie się przy kimś dobrze. Ale kochacie, bo pokochaliście i chcecie tego człowieka mieć przy sobie ze wszystkimi problemami, jakie mogą z tego wyniknąć? I nie szukać w miłości siebie, nie robiąc niczego by zaspokoić własne pragnienia, swój egoizm. Wyjść poza siebie i oddać się służbie, bo pokochaliście. Nie zważając na trudności, na to czy nam jest wygodnie. Poświęcić się tak bez reszty. I chcieć przede wszystkim dobra drugiego człowieka, choćby się miało na tym stracić.

Marzę o tym, bym kiedyś nauczyła się tak kochać. Póki, co spróbuję częściej patrzeć na Krzyż…


Dziękuję Ci Boże, za tych wszystkich ludzi, którzy codziennie uczą mnie Miłości.

sobota, 1 czerwca 2013

Jakby wczoraj...

2 czerwiec 2001 r.  
Jan Paweł II 
Do młodych zgromadzonych na Polach Lednickich

"Drodzy Młodzi Przyjaciele!

U początku nowego tysiąclecia, gdy wciąż jeszcze radujemy się owocami Wielkiego Jubileuszu, ze szczególną mocą docierają do nas słowa, które Pan Jezus skierował kiedyś do Piotra: Duc in altum! – Wypłyń na głębie!

To wezwanie wypowiedziane u brzegów Jeziora Galilejskiego miało sens praktyczny – była to propozycja, aby Piotr odbił od brzegu i mimo zniechęcenia raz jeszcze zarzucił sieci. Równocześnie jednak miało ono głęboki sens duchowy: było zachętą do wiary. Tak właśnie zrozumiał je Piotr i zawierzył: “Panie, (...) na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5, 5). To zaś zawierzenie stało się fundamentem apostolskiej misji, jaką Chrystus przekazał mu mówiąc: “Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił” (Łk 5, 10).

Duc in altum! Dziś te Jezusowe słowa kieruję do każdego i każdej z was: Wypłyń na głębię! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość i zniechęcenie, i na nowo wypłyń na głębię! Odkryj głębie własnego ducha. Wnikaj w głębie świata. Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiową misję. Ludzie nowego wieku oczekują twojego świadectwa. Nie bój się! Wypłyń na głębię! – jest przy tobie Chrystus.

Sercem obejmuję każdego i każdą z was. Stale proszę Boga, aby prowadził was przez życie w świetle i mocy Ducha Świętego. Niech łaska Chrystusa zawsze wam towarzyszy.

Z serca wam błogosławię: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego."




sobota, 25 maja 2013

Ad maiorem Dei gloriam!

Dzisiaj muzycznie, bo przy takiej pogodzie jedynie dobra muzyka może postawić na nogi. Na początek propozycje trzech płyt:

1. „Wniebowianki” – Deus Meus


Płyta zachwyciła mnie po tym… jak się dowiedziałam, że istnieje. Cztery z dwunastu piosenek miałam zaszczyt poznać od podszewki na warsztatach z Deus Meus. Zespół był mi znany wcześniej, ale jakoś forma nagrania piosenek na płytach mi nie odpowiadała. Wołałam już wersje scholowo – gitarowe. Aż spotkałam pana Marcina Pospieszalskiego, panią Lidię Pospieszalską, Tamarę Przybysz i jeszcze paru członków Deus Meus. W ogóle „zrządzenie losu”, że wyjazd na warsztaty z wolontariuszami ze świetlicy środowiskowej pozwolił mi poznać Adama Kulisia, który był jednym z prowadzących warsztaty „Deusów” i w taki sposób się na nich znalazłam. 
 
Jak wyglądały warsztaty? Mniej więcej tak:

I nagle pan Marcin bierze taką jedną piosenkę, której w życiu nie słyszałam i mówi o tym jak ludzie współpracują z Bogiem w tworzeniu najpierw melodii, później tekstów, często natchnionych Pismem, a później zaczynają intensywnie pracować i pracować. W studio, w domu, by piosenka nie była nudna, by potrzymać zainteresowanie słuchającego, zachwycić go, sprawić by piosenka miała coś, co sprawi, że nie będzie taka jak wszystkie. W „Wniebowiankach” można usłyszeć wiele stylów muzycznych, afrykańskie brzmienia, coś na podobieństwo ludowych przyśpiewek i gospelowego grania.

Śmiem twierdzić, że wszyscy członkowie zespołu robią to, co robią z pasją. Jednak tylko panu Marcinowi dano aż na tak długi czas zabrać głos. Więc robił, co mógł, by zachęcić nas do sięgania po polskie tradycje, po tradycje regionów, z których pochodzą nasi dziadkowie. Inspirował do poszukiwania własnej tożsamości kulturowej, do podtrzymywania zwyczajów, tego dziedzictwa kulturowego, które sprawia, że jesteśmy, kim jesteśmy. Polacy wstydzą się sztuki ludowej, idą za zachodem, czerpią z niego pełnymi garściami, uważając, że bycie takimi, jak wszyscy jest super. Tylko, co się z nami stanie, gdy zapomnimy o swoich korzeniach, gdy stracimy szacunek do naszej tożsamości kulturowej i narodowej? Kim wtedy będziemy?

Oczywiście nie obyło się bez warsztatów z emisji i wielu godzin ćwiczenia trudniejszych pieśni. Jakby tak każdy zamiast wysłuchać muzyki z odtwarzacza, mógł zobaczyć te wszystkie składowe powstającej muzyki, te instrumenty, grających na nich, tych wszystkich śpiewających podzielonych na dane partie głosowe, tą całą pracę włożoną w to, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, by żaden śpiewający się nie spóźnił, żeby każdy „wszedł”, kiedy trzeba. Tyle pracy i… Ad maiorem Dei gloriam! (na większą chwałę Bożą!). 

A każdy ma okazję zobaczyć to na koncertach! Tyle, że Deus Meus, jakoś nie koncertuje w Szczecinie, choć zespół stąd pochodzi (http://deusmeus.pl/?m=koncerty). Może jakoś można by było to zmienić? Mieć taki zespół z zasięgu ręki i nie wykorzystać go do celów wyższych?  Ja to widzę tak, Teatr Letni, albo jakiś pareczek i wielki nagłośniony koncert, na cały Szczecin! Na scenie Deus Meus i może jeszcze jakieś chrześcijańskie zespoły. W jednym dniu! 

Póki, co jakby ktoś chciał się na coś takiego wybrać to ma do wyboru:

Koncert Jednego Serca Jednego Ducha
30 maja 19:00 Rzeszów

Bądź jak Jezus - koncert
30 maja 2013 od godz. 16:00 Mysłowice nad Słupną
http://badzjakjezus.pl/

Polska Copacabana
5-8 Lipca Płock
http://www.festiwal2013.pl/

Przystań z Jezusem
22-29.07.2013 Kołobrzeg
http://www.przystanzjezusem.pl/

Rio in Częstochowa
23-28 lipca 2013 Częstochowa
http://rioinczestochowa.pl/

Dobra, póki co to by było tyle o Deus Meus i „Wniebowiankach”.


2. A teraz druga płyta: „Tylko Ty i ja” - New Life’m,

choć recenzji do niej nie napiszę, bo jeszcze nie słuchałam. O tym, że warto się nią zainteresować świadczy poniższy artykuł i opinie „znanych i lubianych”, które znajdują się tuż pod opisem płyty:


3.”Jan Bosko – Spacer po linie” POROZUMIENIE & GOŚCIE 
A o tej płytce to już w ogóle nie wiem, co myśleć, kawałek opisu:
„Na rockowo brzmiącej płycie pojawią się raperzy: FPS i ARKADIO oraz Darek Malejonek z MALEO REGGAE ROCKERS. Teksty poszczególnych numerów inspirowane są życiem i działalnością księdza Bosko.”
Może, niech każdy sam sprawdzi, co to:


Polecam cały serwis: http://www.chrzescijanskiegranie.pl/  -  informacje o koncertach, wieczorach uwielbienia, nowych płytach, piosenkach.

Jak się okazuję świat polskiej muzyki chrześcijańskiej nie jest wcale taki ubogi jakby mogło się wydawać, na pierwszy rzut oka. Rap, reggae, rock, gospel i czego dusza zapragnie!

Na koniec propozycje katolickich rozgłośni i w dodatku nie z Torunia! Jakby kogoś Toruń drażnił…


http://opoka.fm/

I notowanie chrześcijańskich nowości:


czwartek, 23 maja 2013

Demon południa

"Znów posłużmy się wywodem Ewagriusza, który dodaje, że ten, komu nic się nie chce, dopuszcza do tego, że jego życie jest połączeniem „senności, gnuśności z nieustannym zabieganiem”. To ma swój korzeń w wewnętrznej pustce. Ponieważ nie umiemy sobie z nią poradzić, owocuje ona nieustanną czynnością, niemożnością usiedzenia w jednym miejscu. Tak. Nasze lenistwo ma swoją odmianę, wyrażającą się w aktywności bezmyślnej. Jej przejawem może być właśnie nadmiar zajęć, wielka potrzeba rozmawiania z ludźmi, nieustanne telefonowanie, polowanie na nowości, częste wizyty, ale i bezcelowe włóczenie się po Internecie, jako wyraz ucieczki od siebie, względnie innych nieprzyjemnych obowiązków. Za tymi symptomami stoi brak aktywnego poszukiwania woli Bożej – owego zastanawiania się nad tym, co robię, jak, dlaczego i po co? Także niechęć do organizowania sobie czasu według rzeczywistych priorytetów, wszelkiego rodzaju niezdyscyplinowanie, obawa przed zatrzymaniem się, wyciszeniem i wsłuchaniem w Boga i ludzi wokół siebie."
"Znamienny jest dla Ewagriusza ów sen w opisie stanu. To ważna cecha lenistwa dusząca w zarodku wszystkie nasze możliwości: „senność zbyt wcześnie przychodząca”, niepozwalająca nam, byśmy się stali „kimś”, i to zarówno w wymiarze czysto ludzkim, jak i duchowym. A sen wydaje się na wyciągnięcie ręki, jak lekarstwo na ucieczkę od rzeczywistości. Dodajmy za współczesnym autorem, ten sen może na nas spaść, szybko i niezauważalnie, byśmy żyli jak w kokonie zamknięci i osaczeni misterną siecią wyłącznie naszych pomysłów."


Źródło: http://dominikanie.pl/polecamy_x/polecamy/news_id,2723,demon_poludnia.html